Nowy tydzień na rynkach akcji rozpoczął się od wzrostów. Przynajmniej kilka technicznych wydarzeń tym wywołanych zasługuję na uwagę. Z rynków nam najbliższych bardzo istotna jest wczorajsza zwyżka DAX. Na dwie godziny przed końcem notowań niemiecki indeks znajdował się na poziomie 3543,7 pkt, co oznacza, że przełamał 62-proc. zniesienie wrześniowego spadku. Droga do szczytu z 4 września, który znajduje się na 3668 pkt, stoi otworem. Rynek ma na najbliższe dni przynajmniej 3-proc. potencjał wzrostowy. Wrześniowe maksimum przełamał już londyński FT-SE 100, który znalazł się na najwyższym od 52 tygodni poziomie. Paryski CAC-40 jest bliski zakrycia luki bessy (3373 pkt), która dała początek ostrym spadkom na francuskim rynku akcji. Stąd do szczytu na 3422 pkt (52-tygodniowy max) jest już tylko jeden krok.
Na początku sesji najwyższe wartości w trwających od marca trendach wzrostowych osiągnęły amerykańskie indeksy. S&P 500 przekroczył 1040 pkt. Posiadaczom akcji pozostaje tylko mieć nadzieję, że notowania nie skończą się tak samo, jak w ostatni czwartek, kiedy indeks miał już 1048 pkt, żeby na zamknięcie zanotować tylko 1038 pkt. Bardzo swobodnie wzrasta skupiająca największe amerykańskie przedsiębiorstwa średnia przemysłowa Dow Jones (DJIA). Zakres wzrostu wciąż nie jest na tyle duży, żeby można było wymazać scenariusz, zgodnie z którym na wykresie indeksu kształtuje się rozszerzający się trójkąt. Osiągnięte na początku sesji 9783 pkt pokrywają się z górnym ramieniem tej figury. Dolne znajduje się w okolicach 9,2 tys. pkt. Nasdaq Composite rozpoczął ze znaczną luką hossy - jej ewentualne zakrycie miałoby w krótkim terminie niekorzystną wymowę.
Do kolejnej fali hossy szykuje się japoński rynek akcji. W piątek na wykresie Nikkei 225 powstała największa biała świeca od połowy września, czyli odkąd zaczęła się korekta na tamtejszym rynku. Gdyby jeszcze udało się zakryć lukę bessy z 22 września (10 938 pkt) powrót do trendu wzrostowego stałby się niezwykle prawdopodobny.