Przebieg ostatnich sesji na zagranicznych giełdach nie ułatwia oceny tego, jakie nastroje będą towarzyszyć inwestorom w kolejnych tygodniach. Indeksy amerykańskie posuwają się w górę, ale czynią to w tak nieprzekonujący sposób, że obawa o znaczne pogorszenie notowań jeszcze w tym roku jest uzasadniona. S&P 500 od półtora tygodnia znajduje się w pobliżu strefy oporu pomiędzy 1040-1050 pkt. W poniedziałek ostatecznie udało się przejść ponad wrześniowy szczyt, ale stało się to przy skromnych obrotach. Widać, że inwestorzy nie znajdują impulsu do mocniejszego ruchu. Napływające wyniki spółek są w większości zgodne lub lepsze od prognoz. Dlatego inwestorzy nie chcą wyprzedawać akcji. Jednocześnie to, że III kwartał będzie bardzo dobry dla spółek, rynek dyskontował już dużo wcześniej, więc ten czynnik nie daje impulsu do mocnej zwyżki. Do tego na razie potwierdza się, że wzorem poprzednich lat ostatni kwartał roku jest dobry dla rynków akcji.
Nadal zatem czekamy na bardziej zdecydowane rozstrzygnięcia. Przekroczenie przez S&P 500 strefy 1040-1050 pkt dawało powody do optymizmu. Dopóki się to nie stanie, trzeba się liczyć z zakończeniem wzrostu na obecnym poziomie. Trochę więcej miejsca na zwyżkę ma Nasdaq. W tym przypadku blokadę stanowi górna granica rocznego kanału rosnącego (1975 pkt). Silnym wsparciem pozostaje linia wyprowadzona z wiosennego dołka, przebiegająca na wysokości 1850 pkt.
Podczas wtorkowych notowań lukę bessy z 22 września próbował zamknąć paryski CAC. Kupującym wystarczyło sił jedynie na początek sesji i ostatecznie niedźwiedzie obroniły swoją pozycję. W perspektywie kolejnych tygodni bardziej prawdopodobna wydaje się dalsza zniżka. Jednocześnie trzeba przyznać, że skala październikowego odbicia na europejskich giełdach robi wrażenie i trudno ją jednoznacznie sklasyfikować jako korektę spadku z drugiej połowy września.
W pobliże szczytu sprzed miesiąca powrócił Nikkei. Jego przełamanie stworzy szansę na dotarcie do 12 tys. pkt, odbicie się doprowadzi do przecięcia prawie półrocznej linii trendu rosnącego i doprowadzi do jego zakończenia.