Wtorkowe sesje na giełdach nowojorskich rozpoczęły się od niewielkiego spadku cen akcji. Część inwestorów postanowiła zrealizować zyski po poniedziałkowej zwyżce, którą wywołały m.in. dobre wyniki Motoroli oraz optymistyczna prognoza dotycząca wzrostu gospodarczego w USA, opublikowana przez Goldman Sachs. Wczoraj kolejne duże amerykańskie spółki przedstawiły rezultaty, które okazały się nawet lepsze od optymistycznych przecież oczekiwań. Wśród nich znaleźli się dwaj potentaci branży finansowej Bank of America i Merrill Lynch. Mimo to notowania pierwszej z tych spółek wzrosły po rozpoczęciu sesji tylko o 1%, a akcje ML staniały o 1,5%. Wygląda na to, że inwestorzy już wcześniej zdyskontowali dobre prognozy wyników i raporty kwartalne są już wkalkulowane w ceny akcji. We wtorek do godz. 22.00 naszego czasu indeks Dow Jones wzrósł o 0,45%, a wskaźnik Nasdaq Composite również o 0,45%.

Na największych giełdach europejskich przeważyły wczoraj umiarkowane spadki kursów akcji, tym bardziej że nadeszły niepokojące sygnały makroekonomiczne. Instytut ZEW poinformował o spadku zaufania niemieckich przedsiębiorców, a prezes Bundesbanku Ernst Welteke wprawdzie zapowiedział wzrost gospodarczy za naszą zachodnią granicą, ale tylko o 0,2% w bieżącym kwartale. Wśród spółek sygnał do wyprzedaży akcji dał lider na Starym Kontynencie, jeśli chodzi o produkcję elektronicznego sprzętu użytkowego - Philips. Holenderski potentat poinformował o wysokim zysku netto, ale rozczarował rezultatami na poziomie operacyjnym. Jego akcje staniały aż o 3,3%. W dół podążyły też akcje fińskiej Nokii (-2%), która wyniki kwartalne ma przedstawić dzisiaj. Na giełdzie frankfurckiej zwracała uwagę silna przecena akcji koncernu energetycznego E.ON (-2,2%). Spółka jest bliska przejęcia brytyjskiej firmy Midland Electricity, a - według rynkowych spekulacji - warunki tej fuzji nie będą dla niej korzystne. Frankfurcki DAX spadł o 0,01%, paryski CAC-40 obniżył się o 0,46%, a londyński FT-SE 100 zamknął dzień o 0,65% niżej niż w poniedziałek.