W piątek uczestnicy międzynarodowego rynku naftowego byli wciąż pod wrażeniem opublikowanych dzień wcześniej danych, które wykazały w zeszłym tygodniu dwa razy większy niż przewidywano wzrost zapasów ropy w USA. Nadzieje na stabilizację podaży sprzyjały zniżce notowań. W Londynie za baryłkę gatunku Brent z dostawą w grudniu płacono w piątek po południu 29,35 USD wobec 31,11 USD w końcu sesji czwartkowej.
Pozostały jednak wątpliwości dotyczące zaopatrzenia amerykańskiego rynku w olej opałowy podczas zbliżającego się sezonu zimowego. Obok wzrostu zapasów ropy odnotowano bowiem w ubiegłym tygodniu spadek rezerw tego paliwa. Obawy uczestników rynku łagodziła w pewnej mierze świadomość, że zmiana ta jest typowa dla okresu jesiennego, gdy amerykańskie rafinerie dokonują okresowych przeglądów technicznych, aby zwiększyć w zimie produkcję oleju opałowego kosztem benzyny. Już wkrótce na rynku powinny się pojawić dodatkowe ilości oleju. To nie gwarantuje jednak odwrócenia trwającej od miesiąca zwyżki notowań ropy.
Wyraźniejszy spadek jej cen utrudnia też perspektywa ograniczenia wydobycia przez kraje OPEC. Przewodniczący tej organizacji Abdullah bin Hamad al-Attiyah potwierdził, że - zgodnie z podjętą kilka tygodni temu decyzją - od 1 listopada dostawy zostaną zmniejszone o 3,5%.
Tymczasem decydujący wpływ na notowania złota wywierały w dalszym ciągu relacje między najważniejszymi walutami. W piątek mocniejszy dolar sprzyjał zniżce ceny tego kruszcu, gdyż stał się on mniej atrakcyjną lokatą kapitałów dla inwestorów z państw europejskiej unii walutowej. Na nowojorskim rynku Comex złoto z dostawą w grudniu staniało o 3,20 USD, do 370 USD za uncję. Od momentu, gdy trzy tygodnie temu jego notowania osiągnęły najwyższy poziom od siedmiu lat, fundusze hedgingowe oraz inni spekulanci zmniejszyli znacznie lokaty w ten metal.
Cena miedzi wahała się w piątek w stosunkowo wąskim przedziale, pozostając na poziomie zbliżonym do trzyletniego maksimum. Obserwowano jednak lekką tendencję zniżkową, do której przyczyniły się wątpliwości dotyczące ożywienia w gospodarce USA. Zdaniem niektórych ekspertów, publikowane w ostatnich dniach dane statystyczne nie świadczą o wyraźnej poprawie koniunktury w amerykańskim przemyśle, która zapewniałaby wzrost zapotrzebowania na miedź. Na Londyńskiej Giełdzie Metali surowiec ten w kontraktach trzymiesięcznych kosztował w piątek 1952 USD za tonę wobec 1963 USD dzień wcześniej.