Reklama

Stopy nominalne - dalekie d doskonałości

Jedną z najprostszych strategii pozwalających na ochronę kapitału jest metoda stopów nominalnych (money management stops). Polega ona na ustawianiu, po każdorazowym wejściu na rynek, zleceń stop w stałej odległości kwotowej od ceny, po jakiej nabyliśmy papiery wartościowe.

Publikacja: 22.10.2003 10:17

Niektórzy, zwłaszcza początkujący, gracze sądzą, że dzięki temu uda się z pożytkiem zarządzać swoim kapitałem. Jak się jednak okazuje, metoda ta daleka jest od doskonałości.

Stopy nominalne a stopy

oparte na zmienności

Najważniejszym problemem związanym ze stopami jest kwestia, w którym miejscu wyznaczyć linię obrony. Jeśli jest ona szeroka, ryzykujemy zbyt wiele w stosunku do posiadanego kapitału. Gdy zbyt wąska - może okazać się, że za często zlecenie chroniące kapitał przedwcześnie wyrzuca nas z rynku.

Głównym problemem przy stosowaniu stopów nominalnych jest to, że nie są one dostosowane do zmienności rynku. Wszystko jest w porządku, jeśli ta zmienność przez długi czas jest taka sama, czyli albo duża, albo mała. Kłopoty zaczynają się, gdy po okresie marazmu rynek zaczyna podlegać dużym wahaniom lub odwrotnie. Z taką sytuacją mamy do czynienia w tym roku. W pierwszej jego połowie zmienność była niewielka, w drugiej jest bardzo duża.

Reklama
Reklama

Metoda stopów nominalnych staje się bardzo zawodna zwłaszcza w okresach dużej zmienności rynku. W ostatnim czasie dzienne wahania kontraktu terminowego, opartego na indeksie WIG20, wynoszą nawet 80 pkt, co przy otwarciu jednej pozycji oznacza dla gracza zysk lub stratę rzędu 800 zł. Jeśli stop jest ustawiony wąsko, powoduje zbyt częste i przedwczesne wyrzucanie z rynku. To nie pozwala zarobić także podczas silnego trendu. Nawet jeśli szybko wrócimy na rynek, ponosimy dodatkowe koszty prowizji.

Coś dla graczy z małym

kapitałem

Załóżmy, że inwestor posiada środki w wysokości 5 tys. zł i zdecydował, że w przypadku nieudanej transakcji może stracić maksymalnie 500 zł. Innymi słowy, zgadza się w pierwszej transakcji ponieść stratę w wysokości 10%.

W takim przypadku jeśli zastosujemy linię obrony opartą na stałej wartości, kapitał przeznaczony na inwestycje po pierwszej nieudanej transakcji ulegnie obniżeniu do 4,5 tys. zł (5 tys. zł minus 500 zł). Inwestor zgodnie z wcześniejszymi założeniami przy kolejnej transakcji także ryzykuje 500 zł. Przy następnym nieudanym ruchu procentowa strata będzie wówczas wyższa - wyniesie już ponad 11%. Zatem po każdej nietrafionej inwestycji strata w ujęciu procentowym zwiększa się. Jest to niewątpliwie istotną wadą metody stopów nominalnych.

Przy wspomnianej ułomności stopu nominalnego metoda ta niekiedy może być jednak całkiem pożyteczna dla graczy z niewielkim kapitałem. Inną zaletą jest prostota w stosowaniu tego typu strategii.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama