Reklama

GPW chce pełnej anonimowości

GPW zamierza wprowadzić zmiany w systemie giełdowym. Z Warsetu mają zniknąć informacje o brokerach będących stronami transakcji. Przedstawiciele giełdy uważają, że ich brak przyczyni się do poprawy efektywności rynku. Domy maklerskie są odwrotnego zdania.

Publikacja: 23.10.2003 08:46

Dzisiejszy system giełdowy nie gwarantuje pełnej anonimowości na rynku. Dzieje się tak, gdy do inwestorów (wbrew obowiązującym zasadom) trafia informacja o tym, który broker uczestniczył w konkretnej transakcji. - Profile działalności pośredników obecnych na naszym stosunkowo niewielkim rynku są powszechnie znane. Inwestorzy mogą więc próbować podążać za strategią największych graczy, dla których może to oznaczać dodatkowe koszty - twierdzi Mirosław Szczepański, wicedyrektor działu notowań GPW. Może to doprowadzić np. do podbijania ceny zakupu.

Poprawa przejrzystości rynku

Dzięki Funduszowi Gwarantowania Rozliczeń nie istnieje na naszym rynku tzw. ryzyko kontrpartnera, które polega na tym, że druga strona nie dostarczy obiecanych papierów. - To ono w ujęciu historycznym stanowiło podstawowy argument za jawnością stron transakcji - uważa M. Szczepański. Zwraca uwagę na zdarzające się przypadki kupna lub sprzedaży np. 1 akcji, które mogą świadczyć, że motywem transakcji jest wyłącznie chęć identyfikacji domu maklerskiego, którego zlecenie oczekuje na realizację.

Brokerzy mówią: nie!

Brokerzy nie zgadzają się z argumentami GPW. Maria Dobrowolska, prezes Izby Domów Maklerskich oraz DM Polonia NET uważa, że dzięki możliwości szybkiego skontaktowania się z drugim domem maklerskim, nie naraża się klienta na ryzyko znacznego rozdrobnienia zleceń, co zwiększa koszty transakcji. - Jeśli jako makler domu A widzę, że broker B skupuje akcje spółki "X", i mam klienta, który chce sprzedać znaczny pakiet, mogę szybko dowiedzieć się, czy broker B wciąż będzie stać po stronie popytowej. Jeśli nie mam tej pewności - zlecenie sprzedaży może spowodować gwałtowny spadek kursu, na czym straci mój klient i reszta rynku - tłumaczy M. Dobrowolska.

Reklama
Reklama

Giełda już testuje

- Jesteśmy na etapie testów systemu, choć nie możemy podać jeszcze terminu wprowadzenia nowego mechanizmu - mówi Mirosław Szczepański. Podkreśla, że giełda rozpoczęła projekt "anonimowego kontrpartnera transakcji" na podstawie rozwiązań przyjętych na większości rynków europejskich, jak i konsultacji z domami maklerskimi na początku 2002 r. Dlaczego kiedyś brokerzy popierali zmiany, a dziś są innego zdania? - Uważamy, że nasza opinia była błędna i należy się z niej wycofać. Nauczyliśmy się w większym stopniu wykorzystywać możliwości systemu Warset - argumentuje Maria Dobrowolska.

Michał Stępniewski, rzecznik KPWiG

Wprowadzenie w 2000 r. systemu giełdowego Warset stworzyło nowe możliwości techniczne, w tym pokazywanie informacji o partnerze transakcji giełdowej. Powszechnie mówi się o tym, że w pewnych sytuacjach informacje te maklerzy przekazują swym klientom, wbrew obowiązującym zasadom. Ma to pomagać w podejmowaniu decyzji przez inwestorów. Myślę jednak, że wnioski wysnuwane z tych informacji nie są w większości przypadków poparte argumentami. Podjęcie decyzji o ograniczeniu dostępu informacji w systemie powinno odbywać się w konsultacji z inwestorami, instytucjami rynku kapitałowego i organami nadzoru.

Adam Ruciński, zarządzający TFI PZU

Utrata przez brokera informacji o partnerze transakcji zwiększy anonimowość rynku, ale możemy stracić część obrotów. W przypadku możliwości szybkiej reakcji i kontaktu dwóch domów maklerskich, stojących po przeciwnych stronach, może dojść do dużych transakcji bez większych wahań kursów. W przeciwnym przypadku obie strony mogą się "bać" wystawiać zlecenia. Ograniczy się handel na mniejszych spółkach. Owszem, często informacja o tym, kto pośredniczy w danym zleceniu, krąży nie tylko wśród brokerów, ale i inwestorów. Snuje się przypuszczenia, kto jest zleceniodawcą. Prawda jest jednak taka, że każdy fundusz czy inny duży gracz współpracuje z więcej niż jednym brokerem. Jeśli chce ukryć zlecenie - na pewno to zrobi.

Reklama
Reklama

Sławomir Gajewski, zarządzający

Credit Suisse Asset Management

Nie przywiązuję dużej wagi do ewentualnej zmiany rozwiązań. Myślę, że na podstawie informacji o tym, który dom maklerski bierze udział w transakcji, można jedynie domyślać się, jakie grupy inwestorów są na danej sesji najaktywniejsze - inwestorzy instytucjonalni, indywidualni czy zagranica. Trudno jest natomiast określić, kto dokładnie stał za danymi zleceniami.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama