Spółka może się odwołać od decyzji KPWiG - najpierw do Komisji, a potem do Naczelnego Sądu Administracyjnego. - Czekamy na uzasadnienie. Po zapoznaniu się z nim postanowimy, co dalej - mówi Beata Bartoszewska, dyrektor finansowy i prokurent Wólczanki.
Jak się dowiedzieliśmy, krajowy lider w produkcji koszul został ukarany, bo nie informował należycie o inwestycjach kapitałowych spółki zależnej - WLC Inwest. Chodzi o przedsięwzięcia realizowane od 2000 roku do połowy 2002 r. Wólczanka musiała o nich wiedzieć - te same osoby zasiadały we władzach obu przedsiębiorstw. Dlatego Komisja nie uznała argumentu, zgodnie z którym właściciel miał niedostateczną wiedzę o poczynaniach spółki inwestycyjnej.
Giełdowa firma była najpierw niemal 100-proc. udziałowcem WLC. Później zredukowała zaangażowanie do niespełna 20%. Celem było m.in. uwolnienie się od obowiązków informacyjnych, związanych z działalnością spółki zależnej. Ta działalność - m.in. nietrafione lokaty w akcje Apeximu i Szeptela - poważnie zaszkodziła Wólczance. Giełdowa spółka poręczyła wobec BGŻ zobowiązania WLC. Wartość poręczenia przekracza 20 mln zł. Ponieważ dłużnik nie ma środków, pieniądze musi zwrócić bankowi Wólczanka. Wciąż nie wiadomo, w jaki sposób i kiedy to zrobi. - Mamy dobre stosunki z bankiem. Negocjacje wciąż trwają. Jesteśmy dobrej myśli - mówi dyrektor Bartoszewska.
Rezerwy związane z poręczeniem oraz własnymi nieudanymi inwestycjami kapitałowymi były przyczyną drastycznego pogorszenia się wyników odzieżowego potentata w 2002 r. Spółka zanotowała około 35 mln zł straty netto, przy przychodach na poziomie 86 mln zł. Po "wyczyszczeniu" bilansu sytuacja wygląda znacznie lepiej. W I półroczu 2003 r. firma zarobiła 1,72 mln zł. Przychody wzrosły w porównaniu z ubiegłym rokiem o 8,4%, do 45 mln zł.