Polska potrzebuje inwestycji rzędu 50 mld euro rocznie, aby PKB rósł o 5% rocznie. Większość, bo 40 mld euro, da się pozyskać, korzystając z oszczędności krajowych - tyle bowiem wynoszą. Jednak ponieważ oszczędności krajowe nie rosną, nasz kraj musi pozyskiwać ok. 10 mld euro rocznie inwestycji zagranicznych. Tymczasem zbliżony poziom (ponad 10,6 mld dolarów) udało się uzyskać tylko w 2000 roku. Od tego czasu środki płynące z zagranicy kurczą się - w ub. roku było to nieco ponad 6 mld dolarów, a w I półroczu tego roku - tylko 2,5 mld dolarów.
Atutem siła robocza
Z raportu, przygotowanego przez firmę McKinsey&Company, przygotowanego wspólnie z Polską Radą Biznesu, wynika, że nasz kraj powinien postawić na eksport usług. W tej chwili wiele firm decyduje się na przenoszenie swoich centrów usługowych do krajów, gdzie siła robocza jest tańsza. Na razie na tym korzystają przede wszystkim kraje azjatyckie, jednak ta tendencja jest szansą dla Polski. Możemy tutaj wygrać i z krajami azjatyckimi - ze względu na położenie geograficzne - i z państwami naszego regionu. Usługi wymagają bowiem wykwalifikowanej siły roboczej. A w Polsce jest o wiele więcej osób z wyższym wykształceniem niż w Czechach i na Węgrzech. Mamy też więcej ośrodków akademickich, więc firmy mają większy wybór w lokowaniu swoich centrów usługowych. Na dodatek - warunkiem koniecznym do eksportu usług jest praktycznie tylko dobra infrastruktura telekomunikacyjna. A ta w naszym kraju jest na wysokim poziomie.
500 tys. nowych miejsc pracy
Gdyby Polsce udało się wygrać rywalizację z innymi krajami i stworzyć z naszego kraju centrum usługowe dla Unii Europejskiej, to - jak wynika z raportu McKinsey?a - moglibyśmy liczyć na inwestycje zagraniczne w tej dziedzinie rzędu 15 mld euro. Dawałoby to szanse na powstanie nawet 500 tys. nowych miejsc pracy w ciągu 5 lat. Z tego 200 tys. mogłoby powstać w usługach skierowanych do firm (m.in. księgowość, obsługa transakcji, obsługa zasobów ludzkich), a kolejne 100 tys. - w usługach zdrowotnych.