- Zaczynamy być postrzegani jako kraj o wysokiej stabilności finansowej. Należy się zastanowić, czy w głębszy sposób nie finansować się na rynkach zagranicznych - powiedział Andrzej Raczko, minister finansów. - Niewykluczone, że wyemitujemy coś na rynku europejskim w tym roku - dodał. Możliwe jest też, że resort zwiększy ofertę obligacji dolarowych, które zostały sprzedane w środę. Taka sytuacja miała miejsce w ub.r. Z powodu wysokiego popytu wartość emisji wzrosła z pierwotnie zakładanego poziomu 1 mld USD do 1,4 mld USD.
Ekonomiści już od jakiegoś czasu sugerowali zwiększenie aktywności Polski na rynkach zagranicznych. Powód: pogarszająca się koniunktura na krajowym rynku i związane z tym trudności ze sprzedażą obligacji. We wrześniu resort odwołał emisję obligacji dwudziestoletnich i nie przyjął ani jednej oferty zakupu pięciolatek. Poza tym rentowność naszych papierów rośnie od kilku miesięcy, co oznacza, że resort finansów musi pożyczać pieniądze po wyższym koszcie.
Nie słabnie natomiast popyt na nasze obligacje za granicą. Jak poinformował A. Raczko, zainteresowanie emisją dolarową (1 mld USD) ponaddwukrotnie przewyższyło wartość podaży. Papiery o terminie wykupu w 2014 r. zostały sprzedane z dochodowością 5,264%. Dla porównania, rentowność 10-letnich złotowych obligacji wynosiła wczoraj 6,63%.
Na razie nie wiadomo, czy resort finansów zamieni dolary pozyskane z emisji na polską walutę. - Decyzja w tej sprawie nie zapadła - powiedział Wiktor Krzyżanowski, rzecznik MF. Dodał jednak, że przeprowadzenie takiej operacji jest możliwe, jeśli resort uzna, że mógłby w ten sposób taniej pozyskać środki. Stwierdził również, że jeśli MF zdecyduje się na przewalutowanie wpływów z emisji dolarowej, najprawdopodobniej kupi złote w NBP. - Sprzedaż walut na rynku miałaby wpływ na kursy. W krótkim terminie złoty mógłby się umocnić, ale w dłuższym horyzoncie inwestorzy odebraliby taką operację jako coś złego - dodał.
Pod koniec ub.r. wiceminister finansów Ryszard Michalski powiedział, że resort powinien stać się "normalnym graczem" na rynku walutowym. Takie rozwiązanie zaproponowała ministerstwu Rada Polityki Pieniężnej. Była to odpowiedź na naciski ze strony rządu, który domagał się od RPP rozpoczęcia interwencji w celu osłabienia złotego. Teraz sytuacja jest odwrotna. Złoty traci na wartości, co powoduje powiększanie się wartości długu publicznego.