Wyraźna poprawa koniunktury w Japonii sprawiła, że inwestorzy, zwłaszcza indywidualni, masowo powracają na giełdę, aby ulokować tam swoje oszczędności. Zachętę stanowią dane statystyczne, które wykazały w II kwartale wzrost gospodarczy o 3,9% oraz spadek w sierpniu bezrobocia do 5,1%, tj. najniższego poziomu od dwóch lat.

Do japońskich gospodarstw domowych należą aktywa finansowe o wartości 12,8 bln USD, większej niż amerykański produkt krajowy brutto. Ocenia się, że niespełna 9% tych zasobów zainwestowano dotychczas w akcje, podczas gdy w USA wskaźnik ten sięga 44%. Możliwości dalszego napływu kapitałów na japońskie giełdy są więc wciąż bardzo duże.

W III kwartale wartość akcji sprzedanych przez indywidualnych inwestorów na parkietach w Tokio, Nagoi i Osace wzrosła do 27,4 bln jenów, z 11,5 bln jenów w analogicznym okresie rok wcześniej. Łączne obroty zwiększyły się w tym czasie o 55%, do 136,1 bln jenów. Nikkei 225 zyskał od 1 lipca 19%.

Hossa na giełdach wyraźnie poprawiła sytuację czołowych biur maklerskich. Przypuszcza się, że największe z nich - Nomura Holdings - potroiło zysk w III kwartale do 39 mld jenów. W odniesieniu do zajmującego drugie miejsce w Japonii Daiwa Securities Group wzrost może być aż sześciokrotny, do 8,5 mld jenów, a trzecie co do wielkości Nikko Cordial zarobi prawdopodobnie 5,2 mld jenów, tj. więcej o 37%.

Zagraniczni konkurenci japońskich biur maklerskich - Goldman Sachs Group, Merrill Lynch i Societe Generale - nie doczekali hossy, gdyż wcześniej wycofali się z Japonii lub ograniczyli tam działalność