Miller podtrzymała wizerunek Kozlowskiego jako dyrektora spółki, który w latach 90. i na początku obecnej dekady pełnymi garściami czerpał z kasy firmy. W ten sposób przysłużyła się prokuraturze. Utrzymywała, że pożyczki udzielane szefom spółki były w pełni udokumentowane, oraz dostępne dla zewnętrznych audytorów. Jednocześnie jednak przyznała, że w 1997 r. odbiorcą jednego z kredytów była Karen Mayo, ówczesna narzeczona, a obecnie żona Kozlowskiego. 100 tys. USD pożyczki przeznaczono na remont domku letniego w New Hampshire. Pieniądze zaksięgowano w ramach tzw. Key Employee Loan Program, który miał pomagać dyrektorom Tyco w płaceniu podatków dochodowych.
Według prokuratury, Kozlowski oraz były dyrektor finansowy Tyco Mark Swartz wyprowadzali pieniądze ze spółki, udzielając kredytów kolegom (które potem umarzano), wypłacając pieniądze bez upoważnienia oraz sprzedając akcje, także z naruszeniem prawa. Według Miller, w 1995 r. Tyco pokryło koszt czesnego jednego z dzieci Swartza (prawie 10 tysięcy dolarów) w ramach kredytu na... przeprowadzkę dyrektora firmy. W ramach tego samego programu Kozlowski pożyczył od własnej firmy pół miliona dolarów na remont swojej rezydencji w Connecticut.