Jakim kosztem można okupić liniowy podatek dla biznesu? Takie pytanie stanęło przed parlamentarzystami w czwartek wieczorem, gdy głosowano PIT na rok 2004. Rezultat? Liniowe 19% to dobra wiadomość, która nie może przesłaniać mizernej reszty.
Mocna obniżka opodatkowania działalności gospodarczej potrzebna była Polsce, bo przegrywamy rywalizację o inwestycję z naszymi sąsiadami. Ale za ten ukłon w stronę przedsiębiorców zapłaci szary płatnik PIT. W Polsce są ich 22 miliony. Zapłaci też giełda. To bodaj największe rozczarowanie. Chociaż już sejmowe przedbiegi w Komisji Finansów źle wróżyły. Lewicowa większość, z wyraźną przyjemnością, utrąciła wszelkie ulgi dla obrotu giełdowego i dołożyła 50-procentową stawkę dla bogatych. Sądzę, że sobie pofolgowali, ujawniając autentyczne poglądy. Bo chociaż w ławach lewicy nie brakuje bogatych, ani też graczy giełdowych to przeważa socjalistyczny nawyk sięgania do cudzej kieszeni i wyniesione z PRL-u postrzeganie giełdy jako jaskini hazardu.
Mimo wszystko widząc, że SLD cofa ową podwyżkę dla bogaczy, liczyłem na kompromis także w odniesieniu do giełdy: roczną zwłokę we wprowadzeniu podatku i trwałe zwolnienie lokat długoterminowych. Niestety, nic z tego. Poselskie poprawki przegrywały po kolei - w proporcji 180 / 230 - z lewicową dyscypliną. Zatem będzie podatek giełdowy od stycznia 2004 roku. Bez przygotowania. Na Senat nie liczę, bo tam jeszcze więcej socjalistycznej wrażliwości. Osobistym rozczarowaniem jest dla mnie to, iż ów fiskalny zamach na giełdę firmuje jeden z kombatantów polskiego rynku kapitałowego - Igor Chalupec, obecnie w roli wiceministra finansów. Kto ma lepiej rozumieć potrzeby tego rynku, który wkrótce dostanie się w ogień paneuropejskiej konkurencji?!
Misja uchronienia warszawskiej giełdy od ewentualnych nieszczęść, jakie niedawno dotknęły Budapeszt, nie powiodła się. Nadzieją były deklaracje niektórych posłów SLD, które miały promieniować na sąsiednie ławy. Niestety, zwyciężyła wola strzyżenia tego, co z trudem rośnie od lat kilkunastu, po 50-letniej przerwie.
Biznes wygrał podatek liniowy, ale giełda przegrała. Ale giełda to też biznes i w dodatku mechanizm rozwojowy, bardzo jakoś w Polsce niedoceniany.