Monachijski instytut, który co miesiąc ankietuje 7.000 firm podał, że przedsiębiorcy nie tylko lepiej oceniają swoje perspektywy na przyszłość, ale także obecną sytuację. Dyrektor Ifo Hans-Werner Sinn powiedział, że wyniki sondażu są zgodne z oceną sześciu największych instytutów ekonomicznych w Niemczech, które spodziewają się pewnego ożywienia w niemieckiej gospodarce pod koniec 2003 roku. "To dobre, znacznie lepsze od oczekiwanych dane. Szczególnie optymistyczny jest wzrost subindeksu oczekiwań. To pokazuje, że firmy liczą na pozytywne efekty rządowych reform" - uważa Phyllis Papadavid z banku Lehman Brothers. Wcześniej o poprawie nastrojów wśród swoich przedsiębiorców poinformowała Belgia, natomiast lekki spadek zanotowano we Włoszech. Przedstawiciele Europejskiego Banku Centralnego, w tym odchodzący prezes Wim Duisenberg powtarzali w ostatnim czasie, że jest coraz więcej sygnałów ożywienia gospodarczego w strefie euro, ale w Niemczech sygnały te były jak dotąd sporadyczne. Największy touroperator w Europie - niemiecki TUI podał w ubiegłym tygodniu, że w porównaniu z 2002 rokiem wzrosła liczba rezerwacji zimowych, ale z drugiej strony w październiku po raz pierwszy w tym roku spadł indeks innego niemieckiego instytutu - ZEW, ponieważ mocne euro pogorszyło perspektywy eksporterów. Niemiecki rząd obniżył swoją prognozę tegorocznego wzrostu gospodarczego do zera i podał, że w 2004 roku wzrost wyniesie od 1,5 do 2,0 procent. Tempo tego wzrostu będzie w dużej mierze uzależnione od tego, czy wyższa izba parlamentu zaaprobuje planowane obniżenie podatków. Kanclerz Gerhard Schroeder liczy, że jego ambitny plan reformy podatków i państwa opiekuńczego, da największej gospodarce w Europie impuls wzrostowy, który pozwoli jej wydobyć się z trzyletniej stagnacji. Plan ma też pomóc w skutecznej walce z bezrobociem, które przekroczyło cztery miliony osób.

((Tłumaczył: Tomasz Krzyżanowski; Redagowała: Barbara Woźniak; Reuters Messaging: [email protected]; Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 9700, [email protected]))