Na wczorajszej sesji zanotowaliśmy mocny wzrost cen. Od dołka do szczytu wyniósł on 87 pkt. Ładny dorobek byków. Wydaje się, że jest on w miarę bezpieczny. Sygnały techniczne są dość wyraźne. Najważniejszym z nich jest wybicie ponad szczyt z ubiegłego czwartku, czyli 1559 pkt. Dopiero zejście cen pod ten poziom zaneguje dobre sygnały. Na razie się na to nie zanosi, co sygnalizowało wczorajsze mocne zamknięcie.
Źródło popytu na rynku kasowym to nie tylko chcący zarobić na zwyżce cen akcji.
Wczoraj wzmożone zakupy prowadzili także ci, którym zmiana kursów akcji jest w zasadzie obojętna. Dlaczego więc kupowali? Bo równocześnie sprzedawali kontrakty. Wczoraj baza po raz kolejny przekraczała 30 pkt, co skłoniło do aktywności arbitrażystów. To ich kosze zleceń po stronie kupna podbijały wartość indeksu, a to przekładało się niemal bezpośrednio na zwyżkę cen kontraktów. Tutaj po stronie kupna stali spekulanci liczący na dalszą zwyżkę cen. Sporą grupą sprzedających kontrakty byli właśnie arbitrażyści. Ich podaż była głównie bierna i sprowadzała się do ustawiania ofert sprzedaży powyżej aktualnego kursu.
W czasie wczorajszej sesji otworzono ponad 3 tys. nowych pozycji, z czego właśnie większość pochodziła od "koszykarzy" z rynku kasowego. Gdy wielkość bazy zacznie ponownie maleć, będziemy obserwować proces podobny do ostatnio obserwowanego, czyli sprzedaż papierów na kasowym oraz zamykanie pozycji na rynku terminowym. Na razie trwa jednak otwieranie pozycji arbitrażowych i pewnie także i dziś będziemy mieli z tym do czynienia. To każe przypuszczać, że kosze kupna na kasowym będą rynkowi pomagać. Może nie zdołają samodzielnie utrzymać cen na wysokim poziomie, ale pewnie pomogą przy obronie wsparć.