Optymizm, jaki zapanował wśród inwestorów we wtorek, wzmocniony dodatkowo dobrym przebiegiem notowań za oceanem, znalazł swoje odzwierciedlenie na początku wczorajszej sesji. Trzeba przyznać, że były ku temu pewne podstawy. Amerykański Fed pozostawił stopy procentowe na najniższym od 45 lat poziomie, ostrzegając przed niewielkim zagrożeniem deflacją. Jednak w ocenie banku centralnego USA sytuacja na rynku pracy stabilizuje się, a do tej pory był to jeden z obszarów budzących największy niepokój. Na rynku zapanowało też przekonanie, iż obawy o podwyżkę stóp są nieuzasadnione, przynajmniej do chwili, gdy Fed upewni się o trwałości ożywienia gospodarczego, którego oznaki widać bardzo wyraźnie. Zdaniem analityków, wzrost gospodarczy USA w trzecim kwartale może sięgnąć 6%, poza tym wzrost aktywności firm daje się też zauważyć w sferze fuzji (w ostatnich dniach pojawiły się informacje o planach kilku dużych transakcji). To wszystko przełożyło się na bardzo optymistyczny przebieg sesji za oceanem, na co nasz rynek nie mógł pozostać obojętny.
Niestety, inwestorzy szybko przystąpili do realizacji pokaźnych zysków, które przy dość niepewnej sytuacji finansów publicznych niedługo mogą stać się niezmiernie rzadkim zjawiskiem. Być może właśnie takim rozumowaniem kierowali się posłowie uchwalający podatek giełdowy od stycznia przyszłego roku: nie jest istotny stan przygotowania biur maklerskich do jego obliczania, bo warunkiem powstania tego obowiązku podatkowego jest wykazanie jakichś zysków. Prawdopodobnie przyjęto milczące założenie, że na giełdzie ich nie będzie. Źródłem niepokoju jest też dyżurny ostatnio temat, czyli plan racjonalizacji wydatków budżetowych ministra Hausnera, a właściwie niepewność tego, jaki przybierze kształt po przeróżnych społecznych konsultacjach i kompromisach. Pozytywnie oceniony przez agencję ratingową Fitch plan cięć może nie znaleźć wystarczającego poparcia, choćby dlatego, że rząd ma jeszcze w zanadrzu zmianę metodologii liczenia długu publicznego, która może obniżyć go w stosunku do PKB o kilka punktów procentowych. Dopóki te kwestie nie znajdą sensownych wyjaśnień, raczej nie należy nastawiać się na trwałe wzrosty cen akcji.