Obliczany przez Instytut Zarządzania Podażą (ISM) wskaźnik aktywności w amerykańskim przemyśle wytwórczym, reprezentującym jedną siódmą gospodarki, wzrósł w październiku do 57 pkt, z 53,7 pkt odnotowanych miesiąc wcześniej. Po raz czwarty z rzędu indeks przekroczył 50 pkt, a każde takie wskazanie oznacza rozwój.
Zapasy trzeba uzupełniać
Przedsiębiorcy w USA muszą zwiększać produkcję, by uzupełnić kurczące się zapasy w magazynach. W ostatnim kwartale zmalały one o 35,8 mld USD w stosunku do takiego samego okresu ub.r. Opublikowane w miniony czwartek wyliczenia dotyczące września mówiły, że przy aktualnym poziomie popytu zapasy starczają na rekordowo krótko, bo tylko niecałe półtora miesiąca. W minionym kwartale za oceanem sprzedaż wzrosła o 7,8% w stosunku rocznym, czyli najbardziej od 1978 r. Konsumenci korzystali z ulg podatkowych, a biznesmeni, dzięki możliwości zwiększonych odpisów amortyzacyjnych, inwestowali w nowy sprzęt.
Dzięki wzrostowi produkcji pojawia się nadzieja na zmniejszenie bezrobocia, wynoszącego obecnie 6,1%. Wielu przedsiębiorców ogłasza ostatnio, że z powodu rosnącego popytu zwiększa dzienne limity produkcji, a to tylko do pewnego stopnia może się obyć bez tworzenia nowych etatów. Raport na temat amerykańskiego rynku pracy ukaże się w piątek.
W Europie też wzrost