Skuteczna obrona wsparcia w okolicach 1500 punktów potwierdza hipotezę, że rynek utknął w trendzie bocznym. Najpierw w połowie miesiąca po raz drugi napór kupujących zatrzymał poziom 1700 punktów, teraz po raz drugi sprzedający zatrzymali się w okolicach 1500 punktów. Z grubsza biorąc, to właśnie te dwie wartości wyznaczają granice konsolidacji.
A może to hossa?
Być może taka interpretacja wykresu WIG20 jest zbyt mało optymistyczna. Po wzroście na sesji poniedziałkowej wykres indeksu odbił się od linii trendu wzrostowego, która zaczyna się w maju tego roku. Linia ta bardzo dobrze oddawała tempo zwyżki, dopóki latem hossa nie przyspieszyła. Teraz znów jest aktualna. Odbicie od wsparcia w trakcie wzrostów z reguły oznacza powrót do trendu wzrostowego. A przynajmniej notowania powinny dotrzeć do najwyższej wartości osiągniętej w tym trendzie. Z tego punktu widzenia należałoby napisać, że konsolidacja to najgorsze, co może nas spotkać. Nie byłoby w tym nic zaskakującego, gdyby indeks po prostu przekroczył 1700 punktów i rósł dalej.
W tym miejscu po raz kolejny można odwołać się do zmienności rynku. Na początku października, kiedy na rynku rozpoczynała się poprzednia fala wzrostowa, zwiększała się również zmienność notowań. Wskaźnik ATR, który tę zmienność mierzy, odbił się akurat od wzrostowej linii trendu. Jednak, podobnie jak sam indeks, nie był w stanie wybić się ponad szczyt z początku września. Teraz nie rośnie razem z WIG20, co pokazuje, że rynek ma trochę mniejszy impet, niż cztery tygodnie temu. Dlatego mogą być duże kłopoty z pokonaniem oporu w okolicach 1700 punktów.
Być może WIG20 przekroczy wrześniowo-październikowe szczyty dopiero za kolejnym podejściem. Może bowiem być tak, że na wykresie indeksu kształtuje się trójkąt symetryczny. Tego rodzaju formacje składają się na ogół z pięciu fal. Dotychczas zakończone zostało budowanie trzech - wzrost w okolice 1700 punktów byłby falą czwartą. Ostatni element trójkąta stanowiłby ponowny spadek w okolice 1500 punktów i dopiero stąd rozpoczęłaby się właściwa fala wzrostowa. Choć taki scenariusz jest korzystny dla posiadaczy akcji, to trudno powiedzieć, jak długo zajęłaby jego realizacja. Najbliższe tygodnie, a być może nawet miesiące, upłynęłyby nam na męczącej konsolidacji.