Reklama

TFI nie traktują źle klientów

Z Witoldem Pochmarą, dyrektorem Departamentu Funduszy Inwestycyjnych w KPWiG, rozmawia Katarzyna Siwek

Publikacja: 05.11.2003 08:52

Jak są chronione w Polsce prawa uczestników funduszy?

Są one zapisane w ustawie o funduszach inwestycyjnych. Nadzór nad rynkiem sprawuje Komisja. Wydajemy zgodę na utworzenie każdego funduszu, a następnie sprawdzamy, czy zapisy zawarte w statucie są przestrzegane w praktyce. Kontrolujemy np. czy zarządzający respektuje limity dotyczące zaangażowania w poszczególne instrumenty, czy realizuje politykę inwestycyjną zapisaną w statucie.

Czy przekraczanie przez fundusze limitów inwestycyjnych jest normą czy rzadkością?

Jest to zjawisko dosyć częste. W ponad 90% przypadków dzieje się to jednak z przyczyn niezależnych od towarzystwa. Wystarczy duży przypływ gotówki do funduszu albo duża liczba umorzeń jednostek uczestnictwa czy zmiana wyceny instrumentu, aby limit został przekroczony. Tego nie da się uniknąć. Limity są jednak przekraczane o ułamki procent.

Czy to oznacza, że nie zdarzają się sytuacje, w których zarządzający celowo przekracza limity, aby poprawić wyniki funduszu?

Reklama
Reklama

To są bardzo rzadkie przypadki. Ale zdarza się np. że zarządzający chce skorzystać z przysługującego mu prawa poboru akcji, chociaż wie, że spowoduje to przekroczenie limitów. Uznaje jednak, że jest to na tyle atrakcyjne, że warto ponieść konsekwencje.

Jaka była najwyższa kara nałożona do tej przez KPWiG i czego ona dotyczyła?

Największą karą było cofnięcie zezwolenia na działalność towarzystwa. Z punktu widzenia inwestorów nie miało to jednak znaczenia, ponieważ towarzystwo to nie zdążyło uruchomić żadnego funduszu.

Rozumiem, że kara ta została nałożona na Nestora. Za co Komisja ukarała Nestora?

Za naruszenia Kodeksu handlowego i statutu towarzystwa. Mieliśmy też problemy z realizowaniem naszych uprawnień kontrolnych wobec tego towarzystwa.

A jaka była największa kara dla działających TFI?

Reklama
Reklama

150 tys. zł.

Za co?

Ogólnie mówiąc za niewłaściwe realizowanie obowiązków informacyjnych wobec inwestorów.

Mówi Pan o Skarbcu?

Tak.

W jakiej sytuacji Komisja decyduje się na wszczęcie tzw. postępowania administracyjnego wobec towarzystwa?

Reklama
Reklama

Gdy mamy podejrzenie, że mogło dojść do naruszenia przepisów albo statutu funduszu. Prowadzimy w tej chwili kilka takich postępowań.

Czego one dotyczą?

Głównym tematem skarg inwestorów jest nieterminowa realizacja zleceń zakupu lub umorzenia jednostek.

Na co jeszcze skarżą się uczestnicy funduszy?

Mamy skargi na niesatysfakcjonujące wyniki. Inwestorzy narzekają, np. że na podstawie informacji o dotychczasowej stopie zwrotu funduszu oczekiwali lepszych wyników.

Reklama
Reklama

I co robi Komisjach w takich przypadkach?

To są najtrudniejsze sprawy. Często inwestor ma rację w tym sensie, że fundusz nie spełnia jego oczekiwań. Wtedy sprawdzamy, czy polityka inwestycyjna opisana w statucie była realizowana. Badamy też, czy w reklamach nie było jakiegoś nadużycia, np. obietnicy osiągnięcia określonych wyników. W zeszłym roku Komisja wydała uchwałę, która określa standardy reklamy funduszy. Chodzi np. o to, aby prezentowane wyniki obejmowały odpowiednio długie okresy. Zdecydowaliśmy się na wydanie takiej uchwały, bo zauważyliśmy, że towarzystwa manipulują wynikami. Przykładowo, w funduszach akcji, które charakteryzują się bardzo dużą zmiennością, wybierano kilkumiesięczne okresy wysokiej stopy zwrotu. Te same towarzystwa reklamowały jednocześnie fundusze dłużne, pokazując wyniki z długiego okresu, bo to było korzystniejsze. Teraz reklama bardzo się poprawiła.

Czy Komisja sama analizuje reklamy, czy robi to tylko wtedy, jeśli pojawi się jakaś skarga ze strony inwestorów?

Sami też to robimy. Czytamy prasę. Jedna osoba szczegółowo śledzi wszystkie reklamy.

Czy zdarzyło się, aby Komisja nakazała towarzystwu wstrzymanie jakiejś reklamy?

Reklama
Reklama

Nie było takiej sytuacji. Ale kilkakrotnie prosiliśmy o zmianę treści reklam. Czasem było to dla towarzystw bolesne, gdy poniosły już jakieś wydatki.Co ma zrobić uczestnik funduszu, który ma zastrzeżenia do działalności towarzystwa?

Zanim na to pytanie odpowiem, chciałbym wyjaśnić, jak systemowo wygląda kwestia odpowiedzialności w funduszach. Zgodnie z ustawą, uczestnika łączy bezpośredni stosunek prawny z funduszem, a nie z towarzystwem. Ale odpowiedzialność za nienależyte wykonywanie obowiązków przez fundusz ponosi towarzystwo. Jest to odpowiedzialność zarówno za działania TFI, jak i podmioty, którym towarzystwa zlecają wykonywanie określonych czynności, np. za dystrybutora, za agenta transferowego. Jest tylko jeden wyjątek: jeżeli TFI zleci zarządzanie portfelem innej firmie, np. biuru maklerskiemu, to odpowiedzialność ponosi solidarnie firma i towarzystwo. Komisja może nakładać kary na wszystkie podmioty: towarzystwo, depozytariusza, agenta transferowego, biuro maklerskie.

Na kogo najczęściej?

Na towarzystwa. Bo te podmioty pełnią najważniejszą rolę.

Wróćmy do tego, co ma zrobić niezadowolony uczestnik.

Reklama
Reklama

Zwrócić się do towarzystwa. W każdym TFI powinna istnieć komórka nadzoru wewnętrznego. Jej pracownicy mają obowiązek przyjąć skargę i udzielić odpowiedzi. Zawsze można też wystąpić do depozytariusza. Ten musi codziennie sprawdzać, czy fundusz mieści się w limitach, czy prawidłowo rozlicza zawarte transakcje, czy przestrzega obowiązków informacyjnych. Jeżeli depozytariusz stwierdzi, że uczestnikowi została wyrządzona szkoda, powinien wystąpić na drogę sądową. Depozytariusze nie korzystają jednak z tych uprawnień. Nie było jeszcze przypadku, aby którykolwiek wystąpił z roszczeniem przeciwko towarzystwu. A szkoda, bo depozytariusze powinni poczuć się adwokatami interesów uczestników. No i jesteśmy my. Do nas też można się zwrócić ze skargą.

Dużo ich wpływa?

Choć teraz jest więcej, generalnie nie ma zbyt wiele. W tym roku mieliśmy 20, a w 1999 r. pięć. W tym czasie aktywa funduszy wzrosły dziesięciokrotnie.

Czy jakiemuś inwestorowi skarżącemu towarzystwo za gorsze od oczekiwań wyniki inwestycyjne udało się dojść swoich racji?

To jest jedna z najtrudniejszych kwestii. W takiej sytuacji sprawdzamy, czy fundusz lokował pieniądze zgodnie z założeniami swojej polityki inwestycyjnej, opisanymi w statucie. Inaczej traktujemy podmioty bezpieczne, a inaczej fundusze podwyższonego ryzyka. Rozpatrzmy taką sytuację: fundusz dokonał inwestycji w jakiś papier, który okazał się klapą. Możemy mieć oczywiście pretensje do zarządzającego, że nabył taki instrument. Jeśli dotyczy funduszu bezpiecznego, możemy postawić zarzut, że była to inwestycja zbyt ryzykowna. Trudniej zarobić to w przypadku funduszu, który z założenia ma podejmować większe ryzyko. Zarządzający zawsze może powiedzieć wtedy, że gdyby ta inwestycja się udała, zysk funduszu byłyby ponadprzeciętny.

Czy były jakieś skargi na wyniki funduszy antypodatkowych, które powstały pod koniec ub.r. Ich stopy zwrotu niewiele odbiegają od rentowności bonów skarbowych. Nie mówiąc już o tym, że dużo bardziej opłacało się zainwestować w "zwykły" fundusz inwestujący w akcje i zapłacić podatek od zysków.

Jeżeli ma Pani na myśli fundusze tworzone na czas określony, które będą likwidowane pod koniec roku bieżącego, to nikt się na te fundusze nie skarżył.

W tej grupie funduszy jest jeden Pro Lokata, należący do CA IB, który jako jedyny ma możliwość inwestowania w akcje. Jednak nie skorzystał z niej mimo świetnej koniunktury na rynku latem tego roku. Inwestorzy stracili przez to szansę na osiągnięcie ponadprzeciętnych zysków. Czy ktoś z nich się na to poskarżył?

Nie.

Czy Komisja badała, dlaczego taki potencjał zysków nie został wykorzystany?

Nie chcemy za bardzo wnikać w to, czy strategia inwestycyjna jest realizowana prawidłowo. Trudno byłoby nam za każdym razem analizować możliwości, jakie miał fundusz.

Jak Komisja traktuje fundusze, które osiągają znacznie gorsze wyniki od pozostałych, należących do tej samej grupy? Bada, dlaczego dana instytucOczywiście, interesujemy się tym. Analizujemy, jakie fundusze odstają od konkurencji. Ale trzeba pamiętać, że bardzo często dotyczy to podmiotów, które w jakimś momencie zmieniły politykę inwestycyjną. Fundusz, który znajduje się w określonej grupie, od niedawna może przez jakiś czas osiągać relatywnie słabsze wyniki. Ale oczywiście może się również zdarzyć, że zarządzający przyjął złą strategię inwestycyjną.

Jak wyglądała sprawa funduszu arbitrażowego należącego do Pioneera. Inwestorzy są bardzo niezadowoleni z jego wyników. Zarzucali towarzystwu, że nie wykorzystywało okazji do przeprowadzenia transakcji arbitrażowych, jakie pojawiały się na rynku. Mają jednak ograniczone możliwości wyjścia z inwestycji. Czy skarżyli się do Komisji?

Mieliśmy takie sygnały. Temu przypadkowi poświęciliśmy dużo uwagi. Sprawdzaliśmy, czy rzeczywiście fundusz nie wykorzystywał okazji do arbitrażu. Doszliśmy do wniosku, że zarządzający szukał tych możliwości. Zgodziliśmy się również z argumentacją towarzystwa, że w momencie sprzedaży certyfikatów tych możliwości było dużo więcej.

Uczestnicy Pioneera Arbitrażowego zwołali zgromadzenie inwestorów, podczas którego chcieli przeprowadzić głosowanie w sprawie przedterminowej likwidacji funduszu. Nie udało się, ponieważ na zgromadzenie przyszli posiadacze zaledwie 0,9% certyfikatów. Tymczasem za likwidacją muszą głosować inwestorzy mający co najmniej dwie trzecie udziałów. Pioneer złożył jednak w KPWiG wniosek o skrócenie o rok terminu działania funduszu? Czy dostanie zgodę Komisji?

Nie wiem. Prowadzimy korespondencję w tej sprawie. Najlepiej byłoby, gdyby taką decyzję podjęli uczestnicy. Wiemy, że Towarzystwo rozważa też inne możliwości rozwiązania tego problemu.

Jedną z nich jest przekształcenie tego funduszu w podmiot mieszany, który może odkupywać certyfikaty od inwestorów w okresie trwania funduszu.

Moim zdaniem ustawa dopuszcza możliwość przekształcenia funduszu specjalistycznego zamkniętego w fundusz mieszany. Trzeba jednak mieć na uwadze, że możliwości inwestycyjne funduszu mieszanego są mniejsze niż funduszu zamkniętego. Takie rozwiązanie musiałoby więc być rozważone również pod kątem możliwości realizowania obranej strategii inwestycyjnej..

Na rynku działa jeszcze jeden fundusz arbitrażowy, należący do Millennium. Wyniki obu tych podmiotów są zbliżone. Czy uczestnicy tego drugiego też się skarżą do Komisji?

Nie było takich skarg.

Zastanawiał się Pan dlaczego?

To jest zawsze indywidualna decyzja inwestorów. Być może uczestnikami Pioneera Arbitrażowego są osoby, które bardziej się interesują, co się dzieje z ich pieniędzmi.

A może ma to związek z optymistycznymi prognozami wyników, jakie formułował Pioneer przed subskrypcją? Towarzystwo nie mówiło wprost, jakiej stopy zwrotu oczekuje, ale z konstrukcji opłaty za zarządzanie można było wnioskować, że spodziewa się zysków na poziomie 20% rocznie. Być może to wprowadziło inwestorów w błąd. Millennium było znacznie ostrożniejsze w swoich prognozach...

Nie można snuć przypuszczeń, że konstrukcja opłaty za zarządzanie jest równoznaczna z obietnicą wyników. My jesteśmy urzędem państwowym, nie możemy sobie pozwolić na takie spekulacje.

Dziękuję za rozmowę.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama