Przemawia za tym wybicie kursu dolara w złotych górą z ponaddwuletniej formacji kanału zniżkowego. W tej sytuacji trzeba liczyć się z tym, że w przyszłości przyjdzie zapłacić za dolara 4,4 zł. Złotemu nie sprzyja zamieszanie na rynkach w naszym regionie - sprawa Chodorkowskiego w Rosji, wyprzedaż węgierskich obligacji i spadek forinta oraz oskarżenia wobec prezydenta Litwy o powiązania jego doradcy z mafią.
Jednocześnie seria dobrych danych dotyczących kondycji amerykańskiej gospodarki spowodowała umocnienie dolara na świecie. W efekcie kurs euro wyraźnie oddalił się od tegorocznego szczytu. Nie na tyle jednak, by zniżkę traktować jako coś więcej niż korektę po wrześniowym ruchu w górę. Bardzo interesująca będzie reakcja wspólnej waluty na prawdopodobną podwyżkę stóp procentowych przez Bank Anglii na dzisiejszym posiedzeniu. Powinna przyczynić się do umocnienia brytyjskiego funta na świecie. Jeśli tak się stanie, może na tym skorzystać również wspólna waluta.
Rynek obligacji wciąż jest w nienajlepszej kondycji. Dlatego postanowiliśmy zamknąć inwestycję w papiery o stałym oprocentowaniu. I tak decyzja jest trochę spóźniona. Mimo że można było oczekiwać przeceny polskich obligacji, to jej skala jest sporym zaskoczeniem.