Prezesi obu chicagowskich giełd - Charles Carey (CBoT) i Terrence Duffy (CME) - dzisiaj w Waszyngtonie prawdopodobnie powtórzą argumenty użyte niedawno przez innych przedstawicieli obu instytucji w liście do Komisji Handlu Kontraktami Towarowymi (odpowiada ona za regulację rynku futures w USA). Mogą przekonywać członków Kongresu, że złożony przez Eurex wniosek o otwarcie filii za Atlantykiem nie wyjaśnia kluczowych aspektów rynku, jaki ma powstać. Chodzi np. o plan nagradzania 10 najbardziej aktywnych traderów poprzez obniżkę opłat. Mogą się także powołać na fakt, że zagraniczni właściciele Eurexu - Deutsche Boerse i Swiss Exchange - będą mieli możliwość kontroli kontraktów na obligacje rządu USA. Przez to, jak napisał reprezentujący CBoT Bernard Dan, będą "zawadzać amerykańskiej polityce gospodarczej".
Niektórzy brokerzy z rynku futures mówią, że zamiast rozmawiać z politykami, obie chicagowskie giełdy powinny się skupić na redukcji kosztów. - Nie uważam, aby polityczne rozwiązywanie biznesowych problemów było uczciwą praktyką - powiedział Leslie Rosenthal, partner w zlokalizowanej w Chicago Rosenthal Collins Group. Według niego, kluczową sprawą dla konkurencji między giełdami będzie wysokość opłat. - Chicago Mercantile Exchange i Board of Trade będą musiały obniżyć ceny, by utrzymać swój udział w rynku - dodał.
Rudolf Ferscha, dyrektor generalny Eurexu, największego rynku futures na naszym kontynencie, planuje rozpocząć działalność w USA z początkiem lutego przyszłego roku. Zapowiedział, że opłata za pojedynczą transakcję na platformie Eurex US nie przekroczy 30 centów, członkostwo w giełdzie będzie bezpłatne. Ch. Carey i T. Duffy chcą dorównać Eurexowi i na razie obniżają stawki za handel na swoich elektronicznych rynkach.
Eurex będzie mógł pobierać mniejsze opłaty niż CBoT czy CME, z jednego zasadniczego powodu - nie będzie utrzymywał parkietu dla maklerów. Na CBoT natomiast nadal ok. 40% transakcji na amerykańskich papierach skarbowych (są najpopularniejszym instrumentem na tej giełdzie), jest zawierane na ringach, gdzie maklerzy składają zlecenia okrzykami i gestami.