Wśród propozycji zmian ogłoszonych w środę przez Reeda znalazło się wprowadzenie na NYSE standardów informowania o wynagrodzeniach wszystkich pracowników. Tymczasowy prezes giełdy zapowiedział jednak, że w dotychczasowym systemie pracy giełdy nie będzie fundamentalnych zmian. NYSE jest jedyną z wielkich giełd na świecie, która wciąż korzysta z usług tzw. specjalistów - traderów kojarzących ze sobą kupujących i sprzedających. Praca traderów stała się ostatnio przedmiotem zainteresowania Komisji Papierów Wartościowych (SEC) z powodu nielegalnych operacji (tzw. trading ahead) przeprowadzanych przez nich przed realizacją zewnętrznych zleceń. W opublikowanym niedawno 40-stronicowym raporcie SEC skrytykowała NYSE za brak konsekwencji w egzekwowaniu własnych przepisów, co doprowadziło do oczywistego konfliktu interesów.

Wszyscy dotychczasowi członkowie 27-osobowego zarządu NYSE zostali poproszeni o rezygnację. Nowa rada dyrektorów będzie liczyła od 6 do 12 osób i będzie się zajmować regulacją rynku oraz ustalaniem wysokości wynagrodzeń pracowników giełdy. Oddzielne gremium będzie zajmowało się codziennym funkcjonowaniem oraz ustalaniem standardów emisji akcji na NYSE. - Obecny zarząd nie służył dobrze naszej instytucji - wyjaśnił Reed podczas konferencji prasowej w Nowym Jorku. Władze giełdy były krytykowane za brak przejrzystości mechanizmów zarządzania, które doprowadziły do tego, że roczne wynagrodzenie poprzednika Reeda, Richarda Grasso, urosło do 188 milionów USD.

Wśród listy nominowanych do nowego zarządu znalazło się dwóch dotychczasowych członków władz - była sekretarz stanu Medeleine Albright oraz Herb Allison, prezes wielkiego funduszu emerytalnego dla nauczycieli TIAA-CREF. Pozostali nominowani to: Euan Baird, Marshall Carter, Shirley Ann Jackson, James S. McDonald, Robert Shapiro i Sir Dennis Weatherstone. Większość z kandydatów nie jest już czynnie związana z Wall Street, więc nie zachodzi podejrzenie konfliktu interesów.