Nieprzypadkowo 3-miesięczny trend boczny rozwinął się (z grubsza biorąc) pomiędzy poziomami 1475-1800 pkt. Zauważmy, że pierwsza z tych wartości to linia szyi dwuletniej formacji "W" zaś druga stanowi 50-proc. zniesienie "wielkiej bessy", która sprowadziła notowania kontraktów z poziomu 2641 do 974 pkt. Kształt, jaki przyjęła konsolidacja, nie ułatwia określenia kierunku wybicia. Trójkąty symetryczne uważane są bowiem za najbardziej nieprzewidywalne spośród wszystkich formacji konsolidacji. Teoretycznie stanowią one przystanek w głównym trendzie i jednocześnie formę jego kontynuacji. Dotąd nie było większych wątpliwości co do kierunku ruchu po opuszczeniu trójkąta, ale przebieg ostatnich kilku sesji może stanowić powód do niepokoju.
Najpoważniejszą przesłanką pozwalającą podważać prognozę zakładającą wyjście górą z trójkąta, jest zwrot, jaki nastąpił w tym tygodniu w okolicach 1650 pkt. Niepokoi to, że przydarzył się on w połowie zniesienia bessy 1750-1500 pkt. Teraz baza złożona z dwóch doji stanowi opór w strefie 1600-1610 pkt. Wcześniej próba wzrostu napotka na poziomie 1587 pkt średnią EMA-13.
Przed środą byki posiadały dwie linie obrony: środek białego korpusu wysokiej świecy z 28 października wraz z EMA-55 w okolicach 1555 pkt oraz dolne ograniczenie trójkąta (1510 pkt). Już pierwsza z ww. powstrzymała spadek kontraktów. Powstała doji z długim dolnym knotem, zapowiada walkę z oporem na wspomnianej EMA-13.
Nie zmienia to faktu, że oscylatory zalecają daleko posuniętą ostrożność. Warto wskazać na MACD, który tuż poniżej linii sygnalnej zmienił kierunek ruchu na spadkowy. Inne wskaźniki średnioterminowe, jak Ultimate, ROC czy RSI, pozostają poniżej równowagi.