Jeszcze dwa, trzy lata temu przedstawiciele biur maklerskich otwarcie mówili, że nie zależy im na sprzedaży funduszy. - Dobrze zarabialiśmy, oferując nasze własne usługi. Było to możliwe, dopóki inwestorzy indywidualni byli aktywnymi graczami na rynku kapitałowym - mówi Barbara Tomczuk, dyrektor departamentu sprzedaży w Domu Inwestycyjnym BRE Banku. - Gdy duża część z nich się wycofała z powodu bessy na giełdzie, brokerzy zaczęli szukać alternatywnych sposobów zarabiania pieniędzy - dodaje.
Spadek oprocentowania
Jej zdaniem, na wzrost zainteresowania biur maklerskich funduszami miał też wpływ spadek rentowności lokat bankowych i obligacji. - Dopóki inwestorzy mogli zarabiać po kilkanaście procent rocznie, odkładając pieniądze w bankach albo samodzielnie kupując obligacje skarbowe ,nie potrzebowali korzystać z usług zarządzania aktywami. Teraz coraz więcej osób chce, aby ich środkami zarządzali profesjonaliści. Ponieważ nie wszystkich stać na założenie własnych portfeli asset management, wpłacają pieniądze do funduszy - twierdzi B. Tomczuk.
Bez obligacji
Kolejną przyczyną wzrostu zainteresowania biur maklerskich funduszami była utrata możliwości sprzedaży obligacji detalicznych Skarbu Państwa. Do niedawna robił to CDM Pekao i współpracujący z nim brokerzy (utracili z tego powodu znaczną część swoich przychodów). Od sierpnia sprzedaż tych papierów prowadzi tylko bank PKO BP i jego biuro maklerskie.