Trudno było spodziewać się w poniedziałek innego obrazu sesji... Do mizernych obrotów w takie dni można się już przyzwyczaić.
Od ponad dwóch miesięcy rynek porusza się w trendzie bocznym, w granicach 1500-1700 pkt. Kilka tygodni temu podjęta została nawet próba ustanowienia nowego maksimum, jednak bezskuteczna. Później z kolei zejście cen akcji do zbyt niskiego poziomu spowodowało zanik podaży i dynamiczne odbicie w górę. W ostatnich dniach WIG20 ma problem z przejściem poziomu 1600 pkt, który jest środkiem wspomnianej konsolidacji. Jeśli nie uda się tego dokonać w ciągu najbliższych dwóch-trzech sesji, rynek znów będzie zmierzał ku granicy 1500 pkt.
Wydaje się, że najwięcej zależeć będzie od publikowanych w tym tygodniu danych kwartalnych największych spółek: PKN, TP i Pekao. Obawiam się, że zwłaszcza w przypadku największego polskiego banku istnieje ryzyko niewypełnienia prognoz analityków. Z innych czynników mających wpływ na rynek trzeba pamiętać, że średni udział akcji w aktywach OFE, na koniec października wynoszący 31,6%, jest najwyższy od maja 2002 roku, czyli od miesiąca, w którym rozpoczął się ok. 25-procentowy spadek indeksów...
Na koniec warto wspomnieć, że występujące na giełdzie cykle i schematy nigdy nie są wieczne: kończący się powoli rok różni się zdecydowanie od poprzednich pięciu: tak silnego wzrostu wiosenno-letniego nie było już naprawdę dawno. Dlatego z ostrożnością podchodziłbym do oczekiwań "tradycyjnego" wzrostu w okresie październik-styczeń.
Zwróć uwagę na: