W trakcie wczorajszej debaty Bogdan Pęk z LPR uzasadniał wniosek o odwołanie wicepremiera tym, że koszty programu oszczędnościowego Hausnera poniosą najubożsi. Propozycje oszczędności w sferze socjalnej uznał za próbę przerzucenia na barki najuboższych kosztów przystąpienia Polski do Unii Europejskiej.
Występujący w imieniu Platformy Obywatelskiej Zbigniew Chlebowski powiedział, że PO zagłosuje przeciw odwołaniu wicepremiera. - Deklaracja wicepremiera, że oszczędności zacznie od siebie, czyli od rządu i administracji, sprawiła, że dziś klub PO udziela mu kredytu zaufania - powiedział poseł PO.
Poseł PiS Paweł Poncyliusz powiedział z kolei, że jego klub nie poprze wniosku o wotum nieufności, bo uznaje, że J. Hausner nie jest typowym szkodnikiem w rządzie Leszka Millera. - Takich szkodników w stylu wicepremiera Marka Pola, ministra Mariusza Łapińskiego mieliśmy wielu. Ryzyko jest takie, że odwołując wicepremiera Hausnera, możemy zyskać na jego miejsce kolejnego - powiedział P. Poncyliusz. Wicepremiera Hausnera wsparł także premier Leszek Miller, który zaapelował do posłów o głosowanie przeciw jego odwołaniu. Negatywnie wniosek zaopiniowały także sejmowe komisje Gospodarki oraz Polityki Społecznej i Rodziny.
Tymczasem wicepremier zadeklarował, że sam poda się do dymisji. - Jeśli bezrobocie po wejściu do UE będzie rosło, deklaruję z tego miejsca, że podam się do dymisji, biorąc odpowiedzialność za swoje słowa - oznajmił szef resortu gospodarki i pracy. Wcześniej J. Hausner zapowiadał, że w 2003 roku dojdzie do zahamowania wzrostu bezrobocia, natomiast od 2004 roku powinno ono spadać.