- Sektor bankowy w Polsce jest o wiele słabiej rozwinięty niż w Unii Europejskiej - przyznaje Jan Krzysztof Bielecki, prezes Pekao SA. Polskie instytucje finansowe nie dorównują unijnym zwłaszcza pod względem wielkości aktywów. - Banki wszystkich krajów kandydujących mają tyle pieniędzy, ile cały sektor w Portugalii - dodaje prezes Pekao. Dlatego nasze instytucje w dalszym ciągu będą wiązać duże nadzieje ze wzrostem bezpośrednich inwestycji zagranicznych.

Specjaliści uważają, że konkurencja na rynku znacznie wzrośnie. - Od maja przyszłego roku uzyskanie licencji w jednym kraju UE da możliwość założenia oddziału w dowolnym kraju Unii- zauważa Cezary Józefiak, członek RPP. Część zagranicznych instytucji nie składa więc na razie wniosku o licencje, bo za kilka miesięcy będzie mogła wejść na rynek bez koniecznych w tej chwili zezwoleń.

Z drugiej strony, mimo fali fuzji i przejęć w ostatnich latach, należy się spodziewać dalszej konsolidacji sektora. - W większym stopniu dotknie ona banki spółdzielcze - mówi Krzysztof Pietraszkiewicz, prezes Związku Banków Polskich. Obecnie w kraju jest 605 takich podmiotów. Przejęcia w bankowości komercyjnej nie będą zdarzały się już tak często. - Mało prawdopodobne jest, by liczba takich banków spadła z 56 do 5, jak chcą tego niektórzy specjaliści - mówi prezes Pekao. Jego zdaniem, nie po to zagraniczne instytucje finansowe wykupiły udziały w polskich bankach, by teraz z nich rezygnować. Nasz rynek ma duży potencjał. Wraz ze wzrostem PKB Polacy chętniej będą oszczędzali. Dodatkowo, do tej pory aż 45% Polaków jeszcze nie wybrało swojego banku.

Wejście do UE nie powinno spowodować drastycznego spadku zatrudnienia w instytucjach finansowych. - Liczba pracowników w ostatnich latach i tak spadła o 25 tys., więc nie spodziewam się dalszych zwolnień - mówi K. Pietraszkiewicz. W jego ocenie, w Polsce i tak jest za mało oddziałów do obsługi klientów detalicznych.

Duże nadzieje wiąże się z napływem funduszy strukturalnych do naszego kraju. W większości przypadków konieczne będzie współfinansowanie projektów inwestycyjnych przez samorządy. Eksperci liczą, że większość pieniędzy na ten cel będzie pochodziła z kredytów, przez co banki zwiększą swoje obroty.