Przebieg czwartkowej sesji niewiele różnił się od notowań z ostatnich dni. Tyle tylko, że akurat wczoraj nie była to dobra, bądź choćby neutralna, wiadomość. Fundusze miały bowiem świetną okazję, by oddalić indeks i kontrakty od wsparć przy dolnym ograniczeniu ponaddwutygodniowej konsolidacji. Sprzyjał temu silny wzrost amerykańskich indeksów i równie optymistyczne wieści z TP. W poprzednich kwartałach niezależnie od panującego trendu reakcja na publikację raportu tak znaczącej w indeksie spółki przekładała się na szeroki rynek. Nie wczoraj.

Analogicznie do ostatniego piątku i środy jedynie dobrze było na początku sesji. Na tym akurat inwestorom najmniej powinno zależeć, bo jak mówi jedno z giełdowych przysłów - otwarcie robią amatorzy, zamknięcie profesjonaliści. Pierwsze tiki są głównie wyrazem emocji przeniesionych z rynku amerykańskiego, a dopiero po całej sesji handlu widać prawdziwy obraz rynku. Ten był fatalny i nie chodzi tutaj tylko o oddanie całego porannego wzrostu. Praktycznie na wszystkich najważniejszych spółkach po raz kolejny wszystkie pierwsze oferty niemal cały dzień obłożone były ogromnymi ofertami sprzedaży. Co innego, gdy rynek osuwa się po prostu wstrzymaniem popytu, co innego, gdy inwestorów wystraszy tak silna podaż.

Długa, krótka- W horyzoncie najlepiej wybrać ten trzeci wariant, czyli brak pozycji, ale dla większych ryzykantów sam polecałem ostatnio grę od ściany do ściany. Wprawdzie demonstracyjna podaż sugeruje spore problemy z obroną wsparcia, to mimo wszystko przy 1554-59 pkt ustawi się ogromne kupno zwolenników scenariusza utrzymania horyzontu. Zejście niżej to już sygnał sprzedaży i zaproszenie do testu dołków z początku października, co wynika z rozpiętości horyzontu, czy, jak kto woli, formacji RGR.