Nie zmienia się sytuacja na amerykańskim rynku akcji. S&P500 cały czas się porusza w obszarze klina zwyżkującego. Od kilku sesji indeks uporczywie próbuje przebić górne ograniczenie tej pesymistycznej formacji. Do momentu kiedy nie wykona jednak bardziej zdecydowanego ruchu, podejmowanie decyzji inwestycyjnych nie ma większego sensu. Dopiero wzrost powyżej 1065 pkt powinien zachęcać do kupna. Z drugiej strony, wsparcie, którego przełamanie będzie zapowiadało ruch w kierunku dolnego ograniczenia klina (1015 pkt), znajduje się na wysokości 1045 pkt.
Ciekawy przebieg mają ostatnie sesje w Japonii. Tamtejszy Nikkei 225 przebił w połowie tygodnia linię szyi formacji głowy z ramionami, rysowaną na wykresie liniowym. W takim układzie zwyżka z końca tygodnia powinna być rozpatrywana jako ruch powrotny i jeżeli na najbliższych sesjach bykom nie uda się już wyżej podnieść rynku, to będziemy mieli początek trendu spadkowego. Niewielkie nadzieje dla posiadaczy akcji pozostawia jeszcze wykres świecowy. Tutaj linia szyi prowadzona po minimach sesyjnych jeszcze się broni. Bez względu jednak na wykres, ewidentnym sygnałem bessy będzie spadek poniżej 10 000 pkt. Wtedy, oprócz wyraźnego ukształtowania formacji zapowiadającej przecenę, zostanie przełamane także istotne wsparcie, tworzone przez lukę hossy z drugiej połowy sierpnia oraz szczyt z pierwszej połowy lipca. Taki rozwój wypadków będzie oznaczał zniesienie całego trendu wzrostowego zapoczątkowanego w ostatnich dniach kwietnia tego roku. O zakończeniu tej tendencji można właściwie mówić już teraz. Została pokonana bowiem wzrostowa linia trendu. Na domiar złego to wszystko dzieje się pod długoterminowym oporem, który na wykresie miesięcznym wyznacza linia prowadzona po dołkach z 1992, 1995 i 1998 roku oraz zahaczająca o szczyt z 2002 roku. Przebicie tej bariery byłoby bardzo optymistycznym sygnałem, zapowiadającym hossę przynajmniej do poziomu 18 000 pkt. Wobec ostatnich wydarzeń jest mało prawdopodobne, żeby taki scenariusz doczekał się realizacji.