Kiepsko rozpoczął się nowy tydzień na światowych rynkach akcji. Spadały indeksy wszystkich czołowych giełd - pierwszy negatywny sygnał nadszedł z Tokio. Tamtejszy indeks Nikkei 225 spadł aż o 3,74% do najniższego poziomu od 3 miesięcy, poniżej ważnej psychologicznej granicy 10 000 pkt. Głównym powodem tej przeceny były obawy, że wzrost gospodarczy w USA nie będzie tak silny jak zakładano. Nie rozwiały nawet wczorajsze optymistyczne raporty na temat szybkiego wzrostu produkcji w stanie Nowy Jork oraz zapasów przedsiębiorstw. Nie bez znaczenia był tu także powrót obaw związanych z terroryzmem. Coraz częstsze ataki na wojska koalicji w Iraku, a także zamach na synagogę w Stambule, z pewnością musiały wywrzeć wrażenie na inwestorach. Tym bardziej, że Al-Kaida poinformowała, iż ataków mogą się spodziewać wszystkie kraje, które wspomagają Amerykanów w misji w Iraku.
Do godz. 22.00 naszego czasu nowojorski wskaźnik Dow Jones spadł o 0,59% a, mierzący koniunkturę w branży nowoczesnych technologii, Nasdaq Composite stracił 1,07%. Wśród liderów spadków znalazły się wczoraj banki inwestycyjne Morgan Stanley (-0,5% w pierwszych godzinach sesji) i największe internetowe biuro maklerskie Charles Schwab (-2,9%). Obie te instytucje stały się ostatnio obiektem śledztwa nowojorskiej prokuratury i Komisji Papierów Wartościowych i Giełd (SEC) w tzw. aferze funduszy inwestycyjnych. Drożały natomiast wyraźnie akcje firmy ubezpieczeniowej St. Paul Cos. (+4,1%), która zapowiedziała wycenioną na 16,1 mld USD fuzję z lokalnym rywalem Travelers Property Casualty. Akcje drugiej ze spółek zyskały 1,9%.
W Europie londyński indeks FT-SE 100 stracił 1,32%, frankfurcki DAX obniżył się o 3,24% a paryski CAC-40 stracił 2,59%. W pierwszej kolejności taniały walory spółek, które prowadzą działalność na rynku amerykański. Na przykład niemiecki potentat Siemens, generujący ok. jednej czwartej sprzedaży za Atlantykiem, został wczoraj przeceniony o 4,4%. Akcje holenderskiego Philipsa, także silnie zaangażowanego na rynku w USA, staniały o 4,7%.