W środę w dół poszły kursy 13 firm z WIG20. Najwięcej (odpowiednio ponad 5% i ponad 4%) straciły KGHM oraz PKN. To jedni z liderów trwającego od wiosny trendu wzrostowego. Tak zdecydowana podaż tych walorów przekonuje, że odszedł on już do historii. Inwestorzy zastanawiają się teraz, gdzie zatrzyma się wyprzedaż. Na to pytanie dziś odpowiedzieć jest bardzo trudno. Jednak ze względu na to, że o zmianie tendencji z bocznej na zniżkową można mówić dopiero po ostatniej sesji, uzasadnione jest stwierdzenie, że to dopiero początek wyprzedaży akcji.
Zawiedzione nadzieje
Bezpośrednim impulsem, który skłonił inwestorów do odchudzania portfeli akcji, było pogorszenie notowań na światowych giełdach. Amerykańskie rynków wyraźnie słabną od ubiegłego czwartku. S&P 500 i Nasdaq poszły w tym czasie w dół o ponad 4%. Jeszcze mocniejszy spadek zanotował parkiet w Tokio. Inwestorzy są zaniepokojeni słabością amerykańskiej waluty. Wyprzedaż dolara trwała cały miniony tydzień. Jej kulminacją był wtorkowy spadek w relacji do euro, do najniższego poziomu od 1998 r. Negatywnie na nastrojach odbija się afera funduszowa. Sprawą nieuczciwych praktyk w amerykańskich firmach powierniczych zaniepokoili się nawet Alan Greenspan, szef Rezerwy Federalnej, oraz sekretarz skarbu John Snow, którzy wystosowali w tej sprawie list do Senatu USA.
Taki rozwój wypadków na zagranicznych parkietach "pokrzyżował" plany zwolenników dalszej zwyżki indeksów w Warszawie. Ostatnio przeważała opinia, że po zakończeniu przez spółki publikacji wyników za III kwartał rynek znów ruszy w górę, dzięki dobrej koniunkturze na świecie.
Nowe wyzwania budżetowe