Reklama

Straty nie do oszacowania

Dealerzy walutowi, ujęci we wtorkowej akcji FBI, są oskarżani m.in. o defraudację i pranie pieniędzy. Dopiero dzięki działaniom amerykańskiego biura śledczego świat dowiedział się o machinacjach, do jakich na rynku walutowym mogło dochodzić od dziesięcioleci.

Publikacja: 21.11.2003 09:13

Główne oskarżenia dotyczą dealerów walutowych z kilku dużych banków, m.in. oddziału UBS w Stamford w stanie Connecticut oraz nowojorskich filii J.P. Morgan Chase i Dresdner Kleinwort, którzy świadomie dokonywali transakcji przynoszących straty. Korzystały na tym małe firmy operujące na rynkach walutowych - takie jak ITradecurrency USA - a zarządzający nimi pozostawali w zmowie z dealerami i dzielili się z nimi zyskami. Wynagradzani byli również brokerzy pośredniczący w transakcjach, m.in. z amerykańskiej filii londyńskiego ICAP - największej firmy brokerskiej na rynku międzybankowym.

Stracić, aby zyskać

Jedna z opisanych w aktach transakcji (wszystkie wykorzystywały taki sam schemat) została przeprowadzona 9 maja br. Dealer z dużego banku, dzięki pośrednictwu brokera z ICAP, sprzedał ITradecurrency 6 milionów euro po 1,5080 franka szwajcarskiego - cenie niższej niż rynkowa - by później odkupić je po cenie aktualnej, wynoszącej 1,5083 franka. W ten sposób ITradecurrency zarobił 1,3 tys. USD.

Jak mówił na środowej konferencji prasowej prokurator James Comey, niemożliwe jest oszacowanie całkowitych strat banków. W okresie 6 miesięcy śledztwa odkryto 123 podejrzane transakcje, na których oskarżeni zarobili 650 tys. USD. - Dowiedzieliśmy się też, że trwało to już od ponad 20 lat, więc trudno nawet sobie wyobrazić wielkość strat - powiedział Corney.

Agent zadziałał

Reklama
Reklama

FBI zebrało dowody dzięki tajnemu agentowi, który, podając się za menedżera funduszu hedgingowego, wniknął w środowisko oszustów. Ów podstawiony fundusz powstał na początku 2002 r., a poprzez niego oskarżeni rozprowadzali nieuczciwie zarobione pieniądze.

Kilku z oskarżonych przechwalało się przed agentem FBI, którego tożsamości nie ujawniono, że nie ma obawy, by ich działania zostały powstrzymane, bowiem władze nie są w stanie się w tym połapać. Uczestnicy nielegalnego procederu mieli nadzieję, że machinacje ujdą im na sucho, ponieważ na rynku walutowym nie ma przepisów, które wymagałyby od brokerów czy dealerów specyfikacji dokładnej godziny zawarcia transakcji. Inna sprawa, że wiele osób krytycznie podchodzi do faktu, że wart ponad bilion dolarów rynek walutowy, w odróżnieniu np. od giełd, jest bardzo luźno regulowany.

Rolexy

za pieniądze klientów

W akcji FBI aresztowani zostali też właściciele firm nazwanych "boiler rooms", których właściciele oszukiwali inwestorów indywidualnych. Przekonywali ich do powierzenia im pieniędzy, które miały być lokowane na rynkach walutowych. Ponad tysiąc osób, omamionych możliwością łatwego zysku, straciło kilkadziesiąt milionów USD. Za pieniądze swoich klientów niektórzy z pracowników jednej z firm - Madison Deane - pokupowali sobie kosztowne zegarki Rolex.

Oskarżonym grożą kary długoletniego więzienia, sięgające nawet 30 lat. Dodatkowo dwóch z nich zostało przyłapanych na posiadaniu sporych ilości narkotyków i broni, za co amerykański sąd może orzec karę dożywotniego więzienia.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama