Główne oskarżenia dotyczą dealerów walutowych z kilku dużych banków, m.in. oddziału UBS w Stamford w stanie Connecticut oraz nowojorskich filii J.P. Morgan Chase i Dresdner Kleinwort, którzy świadomie dokonywali transakcji przynoszących straty. Korzystały na tym małe firmy operujące na rynkach walutowych - takie jak ITradecurrency USA - a zarządzający nimi pozostawali w zmowie z dealerami i dzielili się z nimi zyskami. Wynagradzani byli również brokerzy pośredniczący w transakcjach, m.in. z amerykańskiej filii londyńskiego ICAP - największej firmy brokerskiej na rynku międzybankowym.
Stracić, aby zyskać
Jedna z opisanych w aktach transakcji (wszystkie wykorzystywały taki sam schemat) została przeprowadzona 9 maja br. Dealer z dużego banku, dzięki pośrednictwu brokera z ICAP, sprzedał ITradecurrency 6 milionów euro po 1,5080 franka szwajcarskiego - cenie niższej niż rynkowa - by później odkupić je po cenie aktualnej, wynoszącej 1,5083 franka. W ten sposób ITradecurrency zarobił 1,3 tys. USD.
Jak mówił na środowej konferencji prasowej prokurator James Comey, niemożliwe jest oszacowanie całkowitych strat banków. W okresie 6 miesięcy śledztwa odkryto 123 podejrzane transakcje, na których oskarżeni zarobili 650 tys. USD. - Dowiedzieliśmy się też, że trwało to już od ponad 20 lat, więc trudno nawet sobie wyobrazić wielkość strat - powiedział Corney.
Agent zadziałał