Dwa tygodnie temu w komentarzu dotyczącym kontraktów terminowych na WIG20 napisałem, że jakiekolwiek wahania w obszarze 1500-1750 pkt nie mają dla trendu średnioterminowego większego znaczenia. Istotne będzie przebicie wsparcia lub oporu - i to się właśnie stało w bieżącym tygodniu.

Czwartkowy "zjazd" był tylko i wyłącznie potwierdzeniem oraz konsekwencją spadku ceny kontraktu poniżej 1500 pkt. Lekko wzrostowe otwarcie było bardzo na wyrost, co potwierdziło załamanie, jakie nastąpiło godzinę później. Uspokojenie, trwające przez większość sesji, nie może być jakąkolwiek nadzieją dla popytu, gdyż trend spadkowy wydaje się być aż nadto wiarygodny. Pokaźna skala handlu, ciąg czarnych świec i seria sygnałów sprzedaży na wskaźnikach to wystarczający dowód na to, że wybicie z trendu horyzontalnego nastąpiło dołem. Na wykresie (również na WIG20) ukształtowała się formacja podwójnego szczytu. Ma charakter niemalże książkowy, a teoretyczny zasięg spadku wyznaczyłbym na 1185 pkt. Jednak na kolejnych sesjach możliwe jest silne odbicie, o czym świadczy skala wyprzedania i spadek do potencjalnej strefy wsparcia, jaką stanowi zniesienie Fibonacciego. To w sumie dobry pretekst do korekcyjnego ruchu w górę, nie wyżej jednak niż do ostatniego wsparcia - teraz oporu - jakim był poziom 1500 pkt.

Pomimo wszystko odnoszę jednak wrażenie, że obecny spadek jest powodowany głównie krótkookresowym bardzo złym nastawieniem inwestorów i nie do końca ma uzasadnienie fundamentalne. Szczególnie to dziwne, że od jakiegoś czasu raczej nie partycypowaliśmy w ogólnoświatowych wzrostach. Inna sprawa, że praktycznie w ciągu dwóch dni klimat inwestycyjny pogorszył się jak rzadko kiedy.