- Munich Re zanotuje w 2003 r. stratę netto przekraczającą 100 mln euro - powiedział w wywiadzie dla telewizji Bloomberga Joerg Schneider, dyrektor finansowy koncernu reasekuracyjnego z Monachium. Główny powód to straty poniesione na sprzedaży aktywów (m.in. 230 mln euro na minusie po sprzedaży udziałów w banku hipotecznym Hypo Real Estate Group) oraz opodatkowanie odpisów na pokrycie nieudanych inwestycji. Jeśli chodzi o wynik brutto, to ma on być w całym roku na plusie - zapewnia spółka.

Wypracowaniu całorocznego zysku netto nie pomogą nawet dobre wyniki za III kwartał. Wczoraj Munich Re podał, że zarobił netto w tym okresie 152 mln euro, wobec 859 mln euro straty rok wcześniej. Wynik okazał się jednak znacznie gorszy od oczekiwań analityków, którzy spodziewali się, że spółka zarobi ponad 400 mln euro. Wpływy ze składek wzrosły w III kw. do 9,9 mld euro, z 9,2 mld euro, a współczynnik połączony, obrazujący stosunek wypłaconych odszkodowań do wpływów ze składek, wyniósł 99,3 pkt. Jeśli wskaźnik ten znajduje się poniżej 100 pkt, oznacza to, że działalność ubezpieczeniowa bądź reasekuracyjna jest opłacalna. W III kwartale ub.r. wskaźnik wynosił 114,1 pkt, co spowodowane było m.in. sierpniowymi powodziami w Europie.

Munich Re, na czele którego stoi Hans-Juergen Schinzler, w tym miesiącu przeprowadził nową emisję akcji za 4 mld euro, aby pomóc w utrzymaniu ratingu kredytowego spółki i zwiększyć rezerwy gotówkowe, nadwątlone w wyniku strat notowanych w ostatnich pięciu kwartałach. W tym okresie firma straciła łącznie ponad 4 mld euro. Nie pomogły też udziały w ponad 10 firmach notowanych na niemieckiej giełdzie (m.in. Allianz, HVB Group, Commerzbank), na które monachijski potentat musiał na początku roku utworzyć wysokie rezerwy.