Zysk netto Fortisu wyniósł 677 mln euro, wobec 1,6 mld euro straty w analogicznym okresie ub.r. Wynik okazał się bliski prognoz analityków, wśród których przeważała opinia, że belgijska grupa zarobi ok. 690 mln euro.
Podobnie jak największa instytucja finansowa w sąsiedniej Holandii - ING Groep - Fortis skorzystał z ożywienia na światowych rynkach akcji. Jednak nie tylko. Dyrektor generalny spółki Anton van Rossum ograniczył też koszty działalności poprzez sprzedaż aktywów i redukcję zatrudnienia.
Belgijska grupa pozbywa się przede wszystkim tych aktywów, które są zbyt małe bądź nierentowne. Na przykład w ubiegłym tygodniu sprzedała za 255 mln euro hiszpański oddział Seguros Bilbao tamtejszemu potentatowi ubezpieczeniowemu - Grupo Catalana Occidente. Fortis w ubiegłym miesiącu zapowiedział też, że zamierza sprzedać akcje amerykańskiego oddziału ubezpieczeniowego, który niebawem zmieni nazwę na Assurant Inc. Spółka w ciągu ostatniego roku zmniejszyła zatrudnienie o 3%, do 63,9 tys. osób, ze względu na zamknięcie części placówek w Belgii i Holandii.
Anton van Rossum zapowiada, że priorytetem dla Fortisu jest teraz zwiększenie udziału w rynku finansowym w krajach Beneluksu i ekspansja w takich segmentach bankowości, jak obsługa finansowa przedsiębiorstw czy zarządzanie aktywami. - Pojawiły się pierwsze sygnały ożywienia gospodarki zachodnioeuropejskiej. Łącząc to z naszymi dobrymi wynikami na poziomie operacyjny i utrzymującą się dość dobrą koniunkturą na giełdach, mogę stwierdzić, że w całym 2003 r. powinniśmy również wypracować solidny zysk - podkreślił szef Fortisu.
Fortis w Polsce