Początek trzeciego tygodnia listopada przyniósł zdecydowane wybicie się indeksu WIG20 w dół ze średnioterminowej formacji trójkąta. Taki obrót spraw nie mógł być korzystny dla posiadaczy akcji. Dynamiczne spadki szybko sprowadziły wartość indeksu do poziomu 1415 pkt. To spowodowało przełamanie kolejnego wsparcia, wyznaczanego przez dołek z przełomu września i października oraz przez 38,2-

-proc. zniesienie zapoczątkowanej w marcu hossy. W takiej sytuacji granie na zniżkę wydaje się jak najbardziej uzasadnione. Można by również powiedzieć, że trend wzrostowy wyższego rzędu już się skończył, gdyby nie jeden fakt. Wprawdzie da się już wyróżnić trend spadkowy (i lepiej się go trzymać), ale na wykresie miesięcznym tendencja ta, na razie swym kształtem przypomina flagę. Notowania balansują właśnie na granicy dolnego ograniczenia tej formacji i jeżeli do końca listopada nie uda się ich obniżyć, to szansa na kontynuację trendu wzrostowego będzie większa.

W krótkim terminie lepiej jednak nie zaprzątać sobie tym głowy. Niedźwiedzie mają wyraźną przewagę i jeżeli uda im się przebić poniżej ostatniego minimum (1409 pkt), to będziemy mieli kolejny sygnał sprzedaży. Zlecenia ograniczające straty z krótkich pozycji powinny zostać umieszczone tuż nad 1480 pkt., gdzie opór tworzy luka bessy z 19 listopada i dołek z przełomu wrzesień-grudzień. Biorąc pod uwagę wysokość formacji, z której wybił się WIG20, gra na zniżkę powinna być opłacalna do około 1250 pkt. Tutaj maksimum z początku grudnia 2002 roku wyznacza strefę popytową, która będzie miała szanse powstrzymać spadające ceny akcji.

Wskaźniki techniczne powoli zaczynają sprzyjać sprzedającym. Trend spadkowy zaczyna potwierdzać system kierunkowy, a tygodniowy MACD przebił się poniżej swojej średniej. Krótkoterminowe narzędzia sygnalizują niewielkie wyprzedanie rynku, które np. w przypadku RSI, paradoksalnie może przemawiać na korzyść pesymistów. Spadek 14-sesyjnego RSI do poziomu 30 pkt, oznacza, że rynek jest najsłabszy od 11 miesięcy.