Ubiegłotygodniowe "podpełzywanie" rynku do góry przyniosło wczoraj pokaźny wzrost polskich indeksów. WIG20 dotknął nawet poziomu 1500 pkt, którą z wielkim impetem przebił w dół dwa tygodnie temu. Dynamika spadków była wtedy tak duża, że nie wykształciły się typowe dla trwałych dołków układy oscylatorów - m.in. z tego powodu spodziewam się, że w najbliższych tygodniach możemy pogłębić poziom 1410 pkt, przejściowo jednak wspinając się w kierunku 1550-1580 pkt.
Na razie mamy "rajd św. Mikołaja"- w ubiegłym roku zakończył się on dwudniowym szczytem - 2/3 grudnia... Może jednak nie należy zwracać uwagi na te historyczne zależności - w końcu ostatnią letnią hossę mieliśmy ładnych parę lat temu.
Jeśli chodzi o perspektywy na rok 2004 to - paradoksalnie - możemy się cieszyć, iż indeksy nie kończą bieżącego roku na maksymalnych poziomach, osiągniętych kilkanaście tygodni temu. Wtedy potencjał dalszego wzrostu byłby ograniczony. Natomiast po zwyżce rzędu 20-25% okres kolejnych 12 miesięcy ma prawo być niemal tak samo dobry. Spodziewam się dobrego zachowania spółek komputerowych, po tym jak firmy zachęcone lepszą koniunkturą i obniżonym podatkiem, powrócą do zaniechanych inwestycji i projektów.
W moim przekonaniu największym ryzykiem dla takiego scenariusza jest nagłe zahamowanie odbudowującej się gospodarki - obawiają się tego również stratedzy w USA i strefie euro. W Polsce dodatkowym hamulcem może być podwyższenie stawki VAT w niektórych branżach - z drugiej strony można liczyć na większą aktywność przedsiębiorców obciążonych niższym podatkiem. No i najważniejsze - zakumulowane w krajowych rękach akcje ktoś musi drożej odkupić!
Zwróć uwagę: