Jakże odmienny od piątkowego był scenariusz sesji poniedziałkowej! Tym razem mieliśmy gonitwę w kierunku północnym ku radości przeważającej większości graczy. Katalizatorem minihossy była informacja przesłana przez Ministerstwo Finansów w piątek wieczorem do Dealerów Skarbowych Papierów Wartościowych, iż emisje obligacji w pierwszym kwartale na rynek krajowy - te, o które wszyscy się boją przynajmniej od kliku tygodni - będą dużo niższe niż oczekiwano. Rynek w sektorze pięcioletnim w ciągu godziny wzrósł w cenie o ponad 1,5%. Mniejszą popularnością cieszyły się krótsze papiery dwuletnie, a to ze względu na zbliżający się przetarg w środę, kiedy będzie można nabyć obligacje (będą nowym benchmarkiem) za 2 mld zł. Rentowność dwulatek spadła tylko o 6 punktów bazowych, do 6,71%, natomiast pięciolatek o 43 pb. do 7,33%, a dziesięcioletnich o ok. 15, do 7,18%. W zasadzie po tym wielkim porannym ruchu nic już się na rynku nie działo. Inwestorzy wykazywali raczej coraz większą chęć sprzedaży papierów na całej krzywej.