Dopiero od około dwóch lat część firm ubezpieczeniowych zdecydowała się na wprowadzenie w niektórych dużych miastach - np. PZU Życie w Krakowie czy Gdańsku - ubezpieczeń gwarantujących dostęp do opieki medycznej o podwyższonym standardzie. O dużym zainteresowaniu klientów tym rodzajem ochrony świadczy to, że ubezpieczyciele pionierzy zamierzają w przyszłym roku rozszerzać stopniowo dostęp do ubezpieczeń medycznych na całą Polskę.
We wszystkich krajach, które mają ustabilizowane systemy opieki medycznej, ubezpieczenia zdrowotne stanowią element uzupełniający dla publicznej służby zdrowia. Dzięki nim, pacjenci mogą uzyskać świadczenia medyczne na wyższym poziomie niż gdyby poprzestali na opłacaniu "składki systemowej". W Polsce, póki co taka koegzystencja zdrowotnych ubezpieczeń publicznych i prywatnych jest utrudniona. Podstawowym problemem jest szeroki zakres usług finansowanych ze środków Narodowego Funduszu Zdrowia (wcześniej z budżetów Kas Chorych), a także z budżetu państwa (zabiegi wysoko specjalistyczne). Zgodnie z obowiązującym prawem pacjenci muszą opłacać z własnej kieszeni jedynie koszty szczepień nie zleconych przez Ministerstwo Zdrowia, świadczeń ponadstandardowych (niektóre stomatologiczne, zabiegi chirurgii i kosmetyki plastycznej, leczenie za granicą). Tylko że dostęp do bezpłatnych świadczeń gwarantowanych przez system ubezpieczeniowo-budżetowy jest w niektórych sytuacjach czysto teoretyczny. W publicznej opiece zdrowotnej mamy też do czynienia z szarą strefą, czyli sprzedażą dostępu do świadczeń. Jest tajemnicą poliszynela, że ci, którzy chcą ominąć kolejkę do specjalisty czy do zabiegu operacyjnego, zrobią to bez trudu, płacąc średnio 20% wartości rynkowej takiego świadczenia w postaci kopertówek. Komercyjni ubezpieczyciele nigdy nie będą w stanie sprostać takiej konkurencji. Drugą barierą rozwoju ubezpieczeń zdrowotnych jest słabość oferty po stronie świadczeniodawców. Do tej pory niewielu z nich było w stanie sprostać wymaganiom firm ubezpieczeniowych, czyli np. zapewnić powtarzalną jakość świadczonych usług medycznych. Powód- Sektor prywatnych usług zdrowotnych jest bardzo rozdrobniony. Są to głównie pojedynczy lekarze, którzy świadczą usługi typu pre for services (czyli opłat za wykonane usługi). Wygląda to najczęściej w ten sposób, że do południa pracują w publicznych szpitalach lub przychodniach, a po południu przyjmują pacjentów w ramach praktyk prywatnych.
Wojna czy współpraca-
Protezą prywatnych ubezpieczeń zdrowotnych jest rynek usług abonamentowych (pre paid), które opłacane są przez pracodawców. System przedpłat oraz ściśle określony zakres usług (najczęściej są to usługi medycyny pracy i dodatkowo opieka ambulatoryjna). Rozwój usług abonamentowych był możliwy ze względu na preferencje podatkowe, związane z ustawowymi obowiązkami nałożonymi na pracodawców w zakresie medycyny pracy. Dzięki temu, że opłaty na abonament mogą być wliczane przez pracodawców w koszt uzyskania przychodu oraz nie traktowane są jako część wynagrodzenia pracowników, przez co nie muszą oni odprowadzać od nich podatku dochodowego oraz nie są obłożone składką na ZUS, ich sprzedaż rozwijała się do tej pory znacznie lepiej niż typowa oferta ubezpieczeniowa. Dlatego niektóre towarzystwa chcą zniesienia preferencji dla firm abonamentowych lub zmuszenia ich do tego, aby przekształciły się w zakłady ubezpieczeń.
Dzisiaj szacuje się, że usługami abonamentowymi objętych jest około 0,5 mln osób. Szacuje się, że roczne wpływy firm abonamentowych wynoszą 0,3-0,5 mld zł.