Kozlowski odpowiada za wyprowadzenie ze spółki ponad 600 milionów dolarów. Grozi mu nawet 30 lat więzienia. Na razie prokuratura usiłuje przekonać ławę przysięgłych, że były szef Tyco prowadził hulaszcze życie. Służyć temu miała wirtualna wycieczka po luksusowym apartamencie przy Piątej Alei na Manhattanie, należącym do międzynarodowej korporacji. To nie jedyny przejaw przepychu, jakim otaczał się były szef Tyco. W ubiegłym miesiącu sędziowie przysięgli mogli obejrzeć zapis wideo z urodzin drugiej żony Kozlowskiego, urządzonych na Sycylii. Na uroczystość wydano z kasy firmy ponad 2 miliony dolarów.

18-pokojowe, dwupoziomowe mieszkanie z widokiem na Park Centralny warte jest 18 milionow dolarów. Korzystał z niego Dennis Kozlowski, choć - jak twierdzi jego była służąca - raczej z rzadka. Sąd dość łatwo przekonał się, że właściciel apartamentu nie oszczędzał na wyposażeniu. W przedpokoju stał stojak na parasole za 15 tysięcy dolarów, a w jednym z gabinetów słynny już kosz na śmiecie za 2 tysiące. Na ścianach pokojów Kozlowskiego znalazły się też autentyczne dzieła takich malarzy, jak Monet czy Renoir.

Były szef Tyco nie był też sknerą jeżeli chodzi o pensje osób opiekujących się apartamentem. Służąca Mariola Tarnachowicz dostawała na przykład 80 tysięcy dolarów rocznie. Trudno się więc dziwić, że pani Mariola, która stanęła przed sądem nie tylko jako przewodniczka po mieszkaniu swojego chlebodawcy, ale także jako świadek oskarżenia, wyraźnie trzymała stronę Kozlowskiego... Opowiadała o tym, że była traktowana bardzo dobrze. Jeździła ze swoim mężem i synem na wakacje z Kozlowskimi. Często zasiadała z nimi do wspólnych obiadów. Dodała, iż jej pryncypał domagał się od czasu do czasu polskich posiłków. Słynnej zasłony do prysznica zamówionej do prywatnej łazienki Marioli Tarnachowicz, Kozlowski mógł nawet nie widzieć na oczy, bo do tej części apartamentu nie zaglądał. Natomiast za wystrój mieszkania odpowiadał dekorator - opowiadała Polka. Po zakończeniu zeznań Kozlowscy podziękowali jej za lojalność.

Proces budzi w Nowym Jorku spore zainteresowanie. Jednak sprawozdawcy sądowi wyrażają się dość sceptycznie o argumentach oskarżenia. "Przestępstwo nie popłaca, ale nie jest przestępstwem być bogatym" - zatytułował niedawny komentarz publicysta "New York Post" Steve Dunleavy.