Wczoraj w notowaniach w Sydney kurs akcji Virgin Blue koło południa sięgnął 2,49 dolara australijskiego (AUD), a na zakończenie sesji wyniósł 2,43 AUD. W ub. tygodniu sprzedano je po 2,25 AUD, maksymalnej cenie oczekiwanej przez spółkę. Cieszyły się one bardzo dużym zainteresowaniem inwestorów - chętnych było na ponad dziesięć razy więcej papierów, niż oferowano.

Virgin Blue, którego siedziba mieści się w Brisbane, wyceniany jest przez rynek na 2,7 mld AUD. Pozyskane z emisji 666 mln AUD (492 mln USD) firma przeznaczy na dalszą ekspansję.

Założony trzy lata temu z kapitałem w wysokości 10 mln AUD, Virgin Blue przetrwał upadek dwóch lokalnych rywali i obecnie kontroluje ok. 30% krajowego rynku przewozów lotniczych w Australii. M.in. to właśnie sukces tych linii zachęcił tradycyjnego "sieciowego" przewoźnika Qantas Airways z Sydney do powołania filii Jetstar, tanich linii, które zaczną działalność w maju przyszłego roku. Eksperci nie widzą jednak zagrożenia z ich strony. - Virgin Blue ma bardzo dobre perspektywy wzrostu na najbliższe dwa lata - uważa Shawn Burns, zarządzający w Deutsche Asset Management, który środki lokuje zarówno w papierach Virgin Blue, jak i Qantasa.

Richard Branson, który zabił w dzwon na rozpoczęcie wczorajszej sesji giełdowej w Sydney, ma dożywotnio zagwarantowane stanowisko prezydenta Virgin Blue. Należąca do niego Virgin Group po emisji utrzymała 25,1-proc. udział w liniach. Firma Patrick po emisji kontroluje 45% akcji. Niegdyś za 50-proc. pakiet walorów zapłaciła 500 mln AUD.