Jak doszło do transakcji kupna obligacji Stoczni Szczecińskiej przez ZASP?
Wszystkie transakcje były zawierane przez naszego dyrektora ekonomicznego i księgowego z osobami z ING. Przez wiele lat współpracy wytworzył się między nimi swoisty układ. Pracownicy naszego związku mieli do banku pełne zaufanie. Stąd ta cała sytuacja. Jako klientów ING boli nas fakt, że bank sprzedawał nam papiery stoczni, chociaż w tym samym czasie inne dwa banki - BRE Bank i WestLB, nie proponowały już swoim klientom papierów szczecińskiej spółki. Wynika z tego, że pomiędzy tamtymi bankami a ich klientami były inne relacje, polegające na obustronnym zaufaniu i szacunku.
Czy ZASP próbował się dogadać z bankiem?
Tak. Były spotkania i rozmowy. Pytaliśmy bank, czy przyjmie odpowiedzialność za poniesioną przez ZASP szkodę, ale odpowiedź była negatywna. Co więcej, Tanno Roozen, wiceprezes banku, przestrzegł mnie, żebym nie wypowiadał się w mediach o sprawie sprzedaży przez ING obligacji. W przeciwnym razie będą zmuszeni wytoczyć mi proces cywilny o naruszanie ich dobrego imienia.
W jaki sposób inwestycja w papiery dłużne Stoczni wpłynęła na kondycję ZASP?