Rezerwa rewaluacyjna to różnica pomiędzy ceną zakupu a obecną wyceną walut, tworzących rezerwy walutowe banku centralnego. Jej obecna wartość wynosi ponad 32 mld zł. Od dłuższego czasu trwają zabiegi, prowadzone przez resort finansów i posłów rządzącej koalicji, aby częścią tych środków bank centralny wspomógł budżet. Wczoraj Jerzy Stopyra, wiceprezes NBP, powiedział, że to możliwe.
- Istnieje możliwość rozwiązania części rezerwy, jeśli będzie to połączone z operacją sprzedaży części walut, które poszłyby na spłatę polskiego zadłużenia zagranicznego - powiedział podczas posiedzenia senackiej Komisji Finansów i Gospodarki. - Parę miesięcy temu prezes NBP Leszek Balcerowicz mówił, że bank centralny jest gotowy do powtórzenia operacji, którą nazwaliśmy dwa lata temu operacją brazylijską.
Wówczas NBP pożyczył rządowi ok. 2 mld dolarów, które zostały przeznaczone na spłatę polskiego zadłużenia wobec Brazylii. Bank centralny w zamian dostał obligacje walutowe. Jednak gdyby ta operacja została przeprowadzona w przyszłym roku, to - zgodnie z prawem - pieniądze z NBP trafiłyby do budżetu dopiero w 2005 r. Tymczasem przyszłoroczna wpłata z zysku będzie - jak powiedział J. Stopyra - nieco niższa od zaplanowanej i wyniesie 4 mld zł, a nie 4,2 mld zł.
Ostateczną decyzję w sprawie rezerwy podejmie Rada Polityki Pieniężnej, która na swoim ostatnim, grudniowym posiedzeniu ma zdecydować o zmianach w rachunkowości banku centralnego. Z kolei już nowa Rada, w nowym składzie, będzie decydować o wysokości rezerw obowiązkowych. Zostały one obniżone we wrześniu z 4,5% do 3,5%, jednak nadal są wyższe od obowiązujących w strefie euro (2%). Dlatego - zdaniem J. Stopyry - w przyszłym roku jest możliwa kolejna obniżka.