Zgodnie z rządowym programem prywatyzacji, który wczoraj był omawiany przez posłów z sejmowej Komisji Skarbu Państwa, wpływy budżetowe z prywatyzacji w latach 2004-2006 będą wynosić 8,8 mld zł rocznie. - Jednym z celów naszego programu jest dbałość o rozwój rynku kapitałowego w Polsce, dlatego chcemy jak najwięcej spółek prywatyzować poprzez ofertę publiczną - mówił posłom Piotr Czyżewski, minister skarbu.
Zgodnie z programem, w przyszłym roku zostaną w ten sposób sprzedane akcje banku PKO BP, wydawnictwa WSiP, koncernu PKE, Polmosu Białystok, holdingu farmaceutycznego, PGNiG oraz firmy Zelmer. W dalszej kolejności, czyli na przełomie lat 2004-2005, będą sprzedawane walory ZE ENEA, Ciechu, Ruchu i BGŻ. Na 2005 rok zaplanowano prywatyzację PZU, a na 2006 rok Grupy BOT.
Resort skarbu planuje zachować dominującą pozycję państwa w kilku sektorach. Chodzi przede wszystkim o porty lotnicze, sieci kolejowe, elektroenergetyczne, gazowe, naftowe, strategiczne magazyny, pocztę, totalizator sportowy oraz publiczne radio i telewizję. Tu prywatyzacja nie jest planowana.
Posłowie z komisji skarbu pytali ministra, czy przedstawiony program nie jest zbyt ambitny. Zdaniem szefa resortu skarbu, ryzyko niepowodzenia istnieje. - Program ten jest trudny, jednak możliwy do zrealizowania - stwierdził. Jego zdaniem, w szybkiej prywatyzacji przeszkadza teraz kilka czynników. Wśród nich jest np. zasób majątku przeznaczonego do prywatyzacji. Wiele firm, które rząd chce sprzedać, np. z branży górniczej czy hutniczej, wymaga restrukturyzacji i dokapitalizowania przez przyszłych inwestorów. Ministerstwo jest też zaniepokojone postawą związków zawodowych. - W niektórych przypadkach stawiają one inwestorom wręcz absurdalne wymagania co do pakietów socjalnych - powiedział P. Czyżewski.