Jeszcze przed kilkoma miesiącami fakt, że wkrótce powołana zostanie nowa Rada Polityki Pieniężnej, budził niepokój wśród ekonomistów. Obawiali się, że wybrani przez posłów obecnej koalicji nowi członkowie RPP będą dążyli do szybkich redukcji stóp procentowych i będą gotowi współpracować z rządem, nawet kosztem wartości złotego. Teraz analitycy są o wiele spokojniejsi.
- Obawy o to, że nowa RPP zacznie mocno obniżać stopy i odejdzie od polityki niskiej inflacji, były na wyrost - powiedział Marek Zuber, główny ekonomista TMS.
Nie oznacza to, że w Radzie nie będzie zwolenników dużych cięć. Wypowiedzi Stanisława Nieckarza, kandydata Unii Pracy, wskazują, że będzie się on opowiadał za redukcją o kilkaset punktów bazowych.
- Jednak będzie on jednym z 10 członków - powiedział M. Zuber. - Poza tym jego poglądy mogą ewoluować, może dać się przekonać innym członkom Rady.
Zdaniem analityków, powoli wyłania się już podział na nowe "jastrzębie" - czyli zwolenników bardziej restrykcyjnej polityki pieniężnej - i nowe "gołębie", czyli osoby opowiadające się za bardziej łagodnymi działaniami członków RPP. Wśród tych pierwszych wymienia się Ryszarda Wojtynę i Edmunda Pietrzaka, którzy mają zostać desygnowani do RPP przez prezydenta. Oznaczałoby to odwrócenie ról - w obecnej Radzie to właśnie osoby zgłoszone przez prezydenta uważane są za zwolenników łagodzenia polityki pieniężnej. Z kolei z gołębiami kojarzeni są S. Nieckarz oraz Mirosław Pietrewicz, kandydat PSL. Zapewne do tego grona dołączy jeszcze Marian Noga, który wejdzie do RPP z Senatu (kandydat SLD).