Powoli i już bez fajerwerków indeks WIG20 pnie się w górę. Choć w okresie przedświątecznym można by sobie życzyć bardziej spektakularnych zwyżek, to jednak sytuacja na tyle się poprawiła, ze można mówić o trendzie wzrostowym i snuć pozytywne prognozy dla rynku. Na wczorajszej sesji WIG20 po raz pierwszy podjął próbę domknięcia luki bessy, jaka została ukształtowana 17 listopada. Wprawdzie po zamknięciu notowań okazało się, że nadal luka obowiązuje jako poziom oporu (1555 pkt), ale byki z pewnością nie powiedziały jeszcze ostatniego słowa i spróbują ją zaatakować kolejny raz jeszcze dzisiaj.
Czwartkowa sesja pozwoliła jednak bykom pokonać inną przeszkodę, która dotychczas dwukrotnie już stanęła im na drodze - znajdującą się na 1543 pkt średnią krocząca z 45 sesji. Nadzwyczaj pozytywnie wygląda RSI14, który przełamał w końcu trend spadkowy, generując tym samym sygnał kupna. W tej perspektywie wszystko wskazuje na to, że indeks WIG20 bez większych problemów powinien osiągnąć przynajmniej poziom 1600 pkt. Jest to tym bardziej prawdopodobne, że zarówno Ultimate Oscillator, jak i wskaźnik impetu, mimo dynamicznych zwyżek, posiadają jeszcze wzrostowy potencjał, zanim dotrą do strefy wykupienia. Pozytywnie zachowuje się także Price ROC, który potwierdził czwartkowy, blisko 1-proc. wzrost indeksu. Oczywiście, zwyżka do poziomu 1600 pkt to zaledwie ok. 3-proc. wzrost, ale można pokusić się o nieco bardziej pozytywne prognozy na koniec roku. Następny opór wyznacza spadkowa linia trendu poprowadzona po szczytach, z 2 września i 15 października, która znajduje się na poziomie 1630 pkt. Mierzony do tej wartości potencjał byków zwiększa się z 3 do 5%. Taka zwyżka leży jeszcze w możliwościach kupujących, natomiast na więcej na razie nie za bardzo można liczyć.
Wsparcia należy szukać obecnie na poziomie SK-45 (1543 pkt) oraz w połowie białej świecy z 8 grudnia, tj. w okolicach 1500 pkt. Uważam, że nie powinny one już nam być potrzebne w tym roku.