Reklama

Do przełomu nie doszło

Skończył się czwarty miesiąc mozolnego wspinania się indeksu szerokiego rynku amerykańskiego w górę. S&P 500 zyskał w tym czasie 11%. Nic nie wskazuje, by w najbliższym czasie zmiany cen miały stać się bardziej dynamiczne. Wygląda więc na to, że zdecydowane rozstrzygnięcia nastąpią dopiero w przyszłym roku.

Publikacja: 13.12.2003 09:31

Patrząc na zachowanie amerykańskich rynków, odnosi się wrażenie, że nic nie jest w stanie zmącić dobrego nastroju inwestorów. Każde osłabienie notowań wykorzystywane jest do napełniania portfeli akcjami. Jednocześnie nie sposób nie zauważyć, że kolejne ruchy w górę są coraz słabsze. Wynika to z wiszących nad rynkiem zagrożeń, wynikających ze spadku wartości dolara oraz oczekiwanego przez większość analityków stopniowego podnoszenia się rynkowych stóp procentowych. Wymowne jest to, że najpierw - w połowie czerwca - zwyżka indeksów wytraciła tempo, po tym jak zaczęła zwiększać się rentowność długoterminowych obligacji, potem zaś - na początku września - dynamika ruchu w górę jeszcze bardziej osłabiła się, gdy ponownie w dół zaczął iść dolar.

Szeroki rynek amerykański

W przypadku wskaźnika S&P 500 w dalszym ciągu tempo zwyżki wyznacza lekko rosnący kanał. Obejmuje on notowania od początku sierpnia. Dolna granica wypada na wysokości 1040 pkt, górna zaś przy 1090 pkt. Dla technicznego obrazu indeksu znaczenie mają jeszcze dwa elementy. Pierwszym jest linia, biegnąca po dołkach z marca i końca września tego roku, stanowiąca trzecią linię formacji wachlarza. Została ona przełamana przed miesiącem, dając sygnał zbliżającego się końca okresu dobrej koniunktury. Wnioski z wykresu uzupełniają obliczenia dotyczące minimalnego zasięgu wzrostu, wynikającego z tworzonej od połowy 2002 r. do wiosny 2003 r. formacji odwróconej głowy z ramionami. Wynika z nich, że S&P 500 dotrze do 1083-1113 pkt (w zależności od przyjętej metody liczenia). Na wysokości 1090 pkt silny opór stanowi 50-proc. zniesienie całej bessy.

W tej sytuacji wnioski są jednoznaczne. Wyjście górą z czteromiesięcznego kanału kazałoby odrzucić hipotezę o tworzeniu formacji odwrócenia trendu. Równocześnie indeks ma szansę w dalszym ciągu w ślamazarnym tempie podążać na północ dopóty, dopóki nie dojdzie do przebicia dolnej granicy formacji. Byłaby to zapowiedź zmiany średniookresowej tendencji na malejącą.

Segment technologiczny w USA

Reklama
Reklama

W trendzie bocznym pogrążył się Nasdaq. Przełamując w połowie listopada ośmiomiesięczną linię trendu wzrostowego, dał wyraźny sygnał słabnięcia koniunktury. Stało się to po dotarciu dokładnie do 38,2-proc. zniesienia bessy i jednocześnie psychologicznej bariery 2 tys. pkt. Odnotujmy też, że zwyżka z drugiej połowy minionego miesiąca nie zdołała już doprowadzić indeksu do górnej granicy ponadrocznej formacji kanału rosnącego. Nie bez znaczenia jest również to, że segment technologiczny w trzech ostatnich miesiącach stracił przewagę nad szerokim rynkiem. Prawdopodobnie inwestorzy, widząc przewartościowanie papierów firm z tej branży, zaczęli poszukiwać atrakcyjnych akcji poza nią. Można to traktować jako sygnał gasnącej wiary w dalszy wzrost cen.

Europejskie parkiety

Do bardzo silnych oporów dotarły indeksy największych giełd europejskich. DAX próbuje przebić się przez strefę wokół 3,8 tys. pkt, związaną z dołkiem z jesieni 2001 r. oraz szczytem z sierpnia 2002 r. Przy maksimum z sierpnia ubiegłego roku utknęły również CAC-40 i FT-SE 100. Są to odpowiednio poziomy ok. 3,5 tys. pkt oraz 4,4 tys. pkt. Najmniejsze szanse na powrót dobrej koniunktury ma parkiet londyński. Po kilku próbach przebicia się ponad górną granicę kanału wzrostowego, FT--SE 100 będzie zmierzał ku dolnej granicy przy 4,2 tys. pkt. Przekonuje o tym spadek do najniższego poziomu od ponad dwóch miesięcy mniej popularnego indeksu FT 30, skupiającego największe firmy notowane w Londynie. Słabość tego wskaźnika względem FT-SE 100 nie była z reguły dobrym zwiastunem na przyszłość.Ostrzegawcze sygnały płyną z Budapesztu. Tamtejszy BUX jest coraz bliżej ukształtowania formacji głowy z ramionami, obejmującej notowania z minionych czterech miesięcy. W środę zakończyło się czterodniowe odbicie i indeks szybko wrócił do 9 tys. pkt. Oprócz linii szyi głowy z ramionami przebiega tutaj linia trendu, wyprowadzona z wiosennego dołka. Zamknięcie poniżej tej bariery będzie zatem mocnym sygnałem sprzedaży, zapowiadającym spadek przynajmniej do 8 tys. pkt. W takiej sytuacji trudno będzie spodziewać się zainteresowania warszawską giełdą przez zagranicznych inwestorów. Biorąc pod uwagę spadającą w długim terminie siłę relatywną naszego rynku względem węgierskiego parkietu jest mało prawdopodobne, by dekoniunktura w Budapeszcie nie odbiła się negatywnie na tym, co będzie się działo w Warszawie.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama