Analitycy spodziewali się, że Rada Polityki Pieniężnej nie zmieni stóp. Powodów było kilka. Przede wszystkim ożywienie gospodarcze, wzrost inflacji i niebezpieczeństwa związane z przyszłorocznym budżetem nie skłaniają do optymizmu i obniżek stóp. Jednak fakt, że inflacja jest nadal niska i na razie nie widać niebezpieczeństwa jej wzrostu poza poziom 3,5% (górna granica celu inflacyjnego), nie dawał Radzie podstaw do podwyższenia oprocentowania. Poza tym członkowie Rady byli zajęci zmianami w rachunkowości NBP.
Analitycy sądzili, że przy okazji dostosowania rachunkowości banku centralnego do wymagań Europejskiego Banku Centralnego członkowie Rady zmienią konstrukcję rezerwy rewaluacyjnej. Chodzi o środki, które stanowią różnicę pomiędzy obecną wartością posiadanych przez bank centralny walut a ceną ich zakupu. Obecnie wartość tej rezerwy wynosi ok. 36 mld zł i od dłuższego czasu politycy próbują coś z niej uszczknąć.
Jednak, jak wynika z komunikatu NBP, w sprawie rezerwy rewaluacyjnej wiele się nie zmieni. Zgodnie z decyzjami Rady, powstanie nowa rezerwa (o wartości zero), a obecna stanie się rachunkiem rewaluacyjnym. O jej kształcie będzie decydował prezes NBP, choć jego propozycje będą musiały zostać zaakceptowane przez innych członków RPP (do tej pory decyzja należała do całej Rady).
- Taka zmiana daje prezesowi banku centralnego inicjatywę przy wprowadzaniu wszelkich zmian w wartości rezerw - powiedział Bogusław Grabowski, członek RPP.
Nadal pozostanie możliwość rozwiązania części rachunku rewaluacyjnego, jeśli NBP będzie sprzedawał waluty. Taki zapis oznacza, że w przyszłym roku bank centralny będzie mógł pożyczyć rządowi część swoich rezerw walutowych na przedterminowy wykup długu zagranicznego. Podobną operację przeprowadzono już wcześniej, przy okazji wykupu długu brazylijskiego.