Goldman Sachs w tym roku obecny był przy emisjach akcji wycenionych na 24,5 mld USD. Dało mu to 11,7-proc. udział w rynku, oszacowanym łącznie na 209 mld USD. To spadek w porównaniu z ub.r., kiedy nowojorski potentat miał prawie 15-proc. udział w rynku.
Na Goldmana naciska lokalny rywal - Citigroup. O ile jeszcze w ub.r. różnica w udziale w rynku między oboma amerykańskimi instytucjami wynosiła 5,3 pkt proc., o tyle w tym roku spadła do zaledwie 0,5 pkt. Kolejne miejsca w tegorocznym rankingu zajęły również amerykańskie firmy - Morgan Stanley i Merrill Lynch, a dopiero na piątej pozycji znalazł się pierwszy bank europejski - szwajcarski UBS.
Jedną z przyczyn, dla których Goldman stracił wyraźne przodownictwo w rankingu gwarantów, była nieobecność tego banku przy największej tegorocznej pierwotnej ofercie publicznej - sprzedaży za ponad 3 mld USD akcji chińskiego ubezpieczyciela na życie - China Life. Ofertę tę gwarantowali Citigroup, CS First Boston, Deutsche Bank oraz miejscowe instytucje z Chin.
Ogólnie jednak tegoroczny rynek debiutów był bardzo słaby. Tymczasem jest on bardzo ważny dla banków inwestycyjnych, które do końca internetowej hossy w 2000 r. generowały ok. jednej czwartej zysków właśnie z obecności na rynku IPO. Po raz ostatni debiuty za tylko nieco ponad 200 mld USD odbyły się w 1990 r.
Przyszły rok ma być pod tym względem znacznie lepszy. Jednym z najbardziej spektakularnych debiutów może być wejście na giełdę najbardziej popularnej wyszukiwarki internetowej - Google, której ofertę wycenia się na 2 mld USD. Także emisję na rynku wtórnym za 2 mld USD planuje Motorola. Goldman już ma umowę z producentem telefonów komórkowych w sprawie gwarantowania tej transakcji. Prowadzi też negocjacje z Google. W Europie Goldman porozumiał się już w sprawie obsługi emisji Belgacom. Koncern telekomunikacyjny z Belgii może w przyszłym roku przeprowadzić jedną z największych ofert.