Atmosfera świąt na dobre przeniknęła GPW. Rozpiętość WIG20 w trakcie sesji była niewielka, zresztą tak samo, jak obroty. Z przedświątecznego otępienia nie zdołały wyrwać rynku negatywne informacje napływające od rana. Niedźwiedziom nie pomogła afera finansowa we włoskiej firmie Parmalat, niespodziewana informacja o możliwości zawiązania 480 mln zł rezerw przez TP czy podwyższenie stopnia zagrożenia atakami terrorystycznymi do poziomu czwartego w 5-stopniowej skali. Górę wzięły nadzieje na dobrą końcówkę roku oraz kontynuację wzrostu w kolejnym.
Giełdy europejskie również pokazały odporność na kolejną aferę księgową, idącą w miliardy euro i pozytywnie zareagowały na dobre, przedświąteczne dane z niemieckich sieci handlowych, dyskontując również po części oczekiwane pozytywne informacje makro zza oceanu, publikowane w połowie tygodnia (PKB i zamówienia na dobra trwałe).
Takie wsparcie ze strony giełd zachodnich doprowadziło do kontynuacji konsolidacji indeksu WIG20 w obszarze 1550-1575 pkt. Wydaje się, że do końca roku trend boczny utrzyma się, a ostatnie dni mają szansę przynieść wybicie w górę, udany atak na 1600 pkt i próbę sił popytu i podaży na poziomie 1700 pkt. Pytanie tylko, czy będący motorem napędowym ostatniej fali zagranicznej hossy DJIA będzie w stanie utrzymać dotychczasowe tempo wzrostu, uwzględniając nawet bardzo dobre dane makro?
Trend boczny na największych spółkach nie oznacza jednak marazmu na całym rynku. Wczorajsze notowania pokazały, że ostatnie sesje roku mogą przynieść wiele dynamicznych zmian cen w segmencie mniejszych i średnich spółek. Oczekiwania spekulantów, co do możliwości "poprawiania" stóp zwrotu przez inwestorów instytucjonalnych przy małym zaangażowaniu kapitałowym, mogą ten proces zdynamizować.
Zwróć uwagę: