Zarządza Pan spółką Basell Orlen Polyolefins - joint venture Orlenu i holenderskiego Basella, w której każdy z partnerów ma po 50% udziałów. Czy rozwija się ona tak, jak wcześniej zaplanowali i uzgodnili jej właściciele?
Tak, wypełniamy kolejne punkty strategii rozwoju przedsiębiorstwa.
Od czego zaczęliście?
Naszą działalność rozpoczęliśmy 1 marca tego roku. Najważniejsze dla nas było, aby na samym początku nie dopuścić do jakichkolwiek zakłóceń w biznesie petrochemicznym, prowadzonym do tej pory samodzielnie przez Orlen. Joint venture utworzone przez płocki koncern i holenderską spółkę miało zagwarantować utrzymanie produkcji i przejęcie dotychczasowych klientów Orlenu.
Musieliśmy też ustabilizować nastroje wśród naszych pracowników, ponieważ przy zmianach właścicielskich zawsze pojawia się niepokój o przyszłość. Naszym zadaniem było i jest zapewnienie ich, że wszelkie zmiany służą rozwojowi spółki, a pracownicy nie muszą się niczego obawiać.